Świat Tajlandia

Z wizytą u słoni – Elephant Nature Park

-
24 listopada 2014

Dla każdego miłośnika zwierząt możliwość bliższego kontaktu ze słoniami to nie lada gratka. Szczególnie dla Łukasza ten punkt planu podróży był długo wyczekiwany. Przemierzając Tajlandię znajdziemy wiele wycieczek organizowanych z udziałem słoni, podczas których można przejechać się na ich grzbiecie, obserwować wykonywanie wyuczonych akrobacji, itp. Niestety wiele słoniowych biznesów nie jest organizowana odpowiedzialnie.

W Ayutthaya zasmucił nas widok słoni, które w tym piekielnym upale przewoziły turystów w tę i z powrotem, ubrane w ozdobne szaty rodem z cyrku, objuczone ogromnym siodłem, którego boki wbijały się w skórę słonia. Nieco dalej słonie “odpoczywały” – na okrągłej małej arenie rzucano im kawałki arbuzów, polewano przez chwilę wodą po czym znów do pracy – podskoki, kręcenie się, trąbienie, stanie na tylnich łapach. Hojni zachwyceni turyści dorzucają kolejne bahty do słoniowego interesu. Tylko ile z tego ma sam słoń? A często, ile cierpienia go ta praca kosztuje?

Przygnębiający jest fakt, że jeszcze w Birmie spotkamy słonie, które zmuszane są do ciężkiej pracy w dżungli, w Tajlandii pracują jeszcze głównie w turystyce więc jako turyści mamy niemały wpływ na to, jakie będą ich losy. A niestety często pieniądz przysłania wszystko i słonie są męczone, “tresowane” przemocą, jeśli nie chcą pracować tak, jak wyobraża sobie to właściciel to trzeba je “złamać” (z ang. break).

O kontrowersyjnych wycieczkach na słoniach i dylematach moralnych możecie przeczytać w artykule Łukasza Kędzierskiego. Zachęcamy też do zapoznania się z artykułem o atrakcjach z egzotycznymi zwierzętami w roli głównej w serwisie post-turysta.

Nie chodzi tutaj o to, by całkowicie stronić od słoniowych atrakcji, tylko by robić to w sposób odpowiedzialny, kierować się czymś więcej niż tylko ceną. Uczestnicząc w krótkich wyprawach na słoniowych grzbietach (często łączonych z innymi atrakcjami), nie wiemy tak naprawdę jak wygląda opieka nad nimi i czy warunki w jakich przebywają są odpowiednie. Nie mając tej pewności, postanowiliśmy zrezygnować z przejażdżek na słoniach na rzecz wizyty w miejscu, które można nazwać sanatorium dla słoni.

Jeszcze w Polsce przeczytaliśmy o Elephant Nature Park. Przebywają tutaj zwierzęta po przejściach, ocalone od przemocy, porzucone, schorowane na tyle, że uważane za bezużyteczne. Od razu wiedzieliśmy, że musimy konieczne to miejsce odwiedzić. Tym bardziej, że spotkanie ze słoniami było zawsze wielkim marzeniem Łukasza, wzruszał się już na samą myśl o nim 🙂

Już z drodze do parku krótki film dokumentalny uświadamia nam skalę przemocy, jakiej doświadczają słonie, od których wymaga się w głównej mierze przynoszenia konkretnych zysków. Słonie są bardzo wrażliwe i pamiętliwe, dlatego też ich rehabilitacja jest trudna, wymaga wiele wysiłku i samozaparcia.

W Parku możemy nakarmić słonie odpowiednio przygotowanymi dla konkretnych osobników owocami (w zależności od ich diety, co z kolei determinowane jest ich stanem zdrowia), poznać ich historię, zażyć z nimi kąpieli, pogłaskać czy też zobaczyć szalejące młode słoniątka zachowujące się jak małe pełne energii dzieci.

Podczas naszej wizyty w “sanatorium” mieliśmy szczęście poznać jego założycielkę – niepozorną kobietę o imieniu Lek, która sama do nas podeszła i ze szczerym zainteresowaniem zaczęła rozmowę. Niesamowite jak na jej obecność zareagowały same zwierzęta, od razu w stadzie zapanowało poruszenie, słonie zaczęły trąbić, podchodzić do opiekunki, trącać ją.. Zupełnie jakby chciały pokazać swoją radość, okazać wdzięczność, czy też po prostu domagać się od niej czułości.

Mimo że wycieczka do Elephant Nature Park nie należy do najtańszych i jest kilkakrotnie droższa od przeciętnej przejażdżki na słoniu, jest zdecydowanie warta polecenia. Oprócz satysfakcji jaką osiągną miłośnicy zwierząt, przede wszystkim zyskają słonie, których rehabilitacja i utrzymanie w odpowiednich warunkach są bez wątpienia bardzo kosztowne.


Sprawdź również pozostałe wpisy z Tajlandii.
Tagi
POWIĄZANE WPISY
4 komentarze
  1. Odpowiedz

    łukasz kędzierski - podróże i fotografia

    12 sierpnia 2015

    Dzięki za propagowanie mojego tekstu o jeździe na słoniach… warto aby trafił on do wielu osób.
    pozdrawiam
    łukasz

    • Odpowiedz

      Łukasz Kasperek

      12 sierpnia 2015

      Tak jest, warto o tym pisać, a sam artykuł jest naprawdę świetny! 🙂

Zostaw komentarz:

Asia, Łukasz, Maja i Alicja Kasperek

Cześć! Jesteśmy rodziną, która nie wyobraża sobie życia bez podróży. Na co dzień mieszkamy i pracujemy na Śląsku. Staramy się uciekać od rutyny i codziennego pośpiechu, więc gdy to tylko możliwe, pakujemy plecaki i ruszamy w drogę. Odkąd pojawiła się Maja, podróżujemy wyłącznie w pełnym składzie, bo tylko wtedy podróż może być naprawdę udana! A jak to się zaczęło, przeczytacie na stronie "O nas".

Szukaj
Kategorie

Newsletter

Airbnb
Airbnb

Zarejestruj się i odbierz 100zł na pierwszy nocleg z Airbnb