Oman Świat

Wystarczy zapytać o drogę – czyli jacy są Omańczycy

-
3 kwietnia 2015

O Omanie mówi się u nas mało lub wcale w kategoriach wyjazdów turystycznych. Sąsiedztwo dręczonego wewnętrznymi konfliktami Jemenu uważanego za bazę bliskowschodnich terrorystów i silnie zakorzeniona kultura muzułmańska sprawiają, że raczej unika się tego kawałka Półwyspu Arabskiego. Wystarczy jednak zaczerpnąć nieco więcej informacji by przekonać się, że Oman jest zupełnie inny niż kraje z nim graniczące. Nie ma tutaj przepychu na skalę Emiratów, bogactwem są ludzie ceniący tradycję (w tym beduińską) i relacje rodzinne/przyjacielskie, otwarci niezależnie od pochodzenia czy religii rozmówcy. Przed naszym wyjazdem często odpowiadaliśmy na pytania o bezpieczeństwo na miejscu. Okazało się, że całkowicie inne kwestie będą dla nas wyzwaniem. Mianowicie nasza podejrzliwość i ograniczone zaufanie, które będąc w Omanie uczyliśmy się w sobie tłumić.

Pierwszego wieczoru w Maskacie zabłądziliśmy w drodze do mieszkania naszego couchsurfingowego gospodarza. Krążyliśmy po mieście wynajętym samochodem, nawigacja szalała (wiele ulic ma takie same nazwy), a ponieważ było dawno po północy na ulicach nie było żywej duszy. Gdy w końcu zrezygnowani zjechaliśmy na stację benzynową by zapytać o wskazówki, w okamgnieniu w pobliżu Łukasza znalazło się kilku rosłych mężczyzn chętnych do pomocy. Jeden zadzwonił ze swojego telefonu do naszego gospodarza, by ustalić dokładną lokalizację, a drugi bez chwili wahania zaoferował, że odprowadzi nas tam swym samochodem. Pierwsze spotkanie z Omanem były jednym z wielu przykładów tego, jak bardzo pomocni są Omańczycy.

Kluczowym słowem w opowiadaniu o Omanie jest gościnność. Zapraszanie na kawę jest na porządku dziennym. W Nizwie zapytaliśmy sprzedawcę na targu o najbliższą zwykłą kawiarnię (szukaliśmy tradycyjnej omańskiej kawy), który w odpowiedzi zaprosił nas do swojego sklepu na kawę i suszone daktyle. W zamian nie oczekiwał żadnej zapłaty, nie chciał nam również niczego przy okazji sprzedawać, nawet gdy Maja zaczęła buszować w koszyku z wielbłądzimi maskotkami. Innym razem Łukasz wybrał się do sklepu, by kupić paczkę chusteczek higienicznych (o wartości jakichś 50gr) i utkwił na dłużej na zapleczu ze sprzedawcą częstującym go tradycyjnie kawą i daktylami. Nawet oczekiwanie na otwarcie pralni po popołudniowej przerwie może być okazją do spotkania z miejscowymi. Niespodziewanie pojawia się jeden z sąsiadów i zaprasza do siebie na poczęstunek przedstawiając przy tym całą rodzinę.

W drodze do jednego z tzw. wadi zatrzymaliśmy się na chwilę, by zapytać stojącego przed bramą mężczyznę o to, gdzie dokładnie mamy skręcić. Krótka rozmowa zakończyła się… zaproszeniem do domu na lunch.

Do wielkiego salonu zaczęła się schodzić cała rodzina – siostry, rodzice, dzieci. Poczęstowano nas owocami, daktylami, napojono wodą i omańską kawą. Dla Mai również przewidziano atrakcje poza samą konsumpcją. Przebieranki w tradycyjne stroje dla dzieci, sesja zdjęciowa, malowanie henną rączek czy też wygłupy z dziećmi. Gdy po prawie 2 godzinach objedzeni chcieliśmy się pożegnać, zaskoczony gospodarz stwierdził, że przecież mieliśmy zostać na obiad. Zanim się obejrzeliśmy, na dywanie pojawiła się ogromna porcja ryżu, cały kurczak i sporo dodatków – tylko dla naszej trójki. Po obiedzie zaserwowano jeszcze deser w postaci herbaty i suszonych daktyli. I tak po zapytaniu się o drogę spędziliśmy pół dnia w domu wyjątkowo gościnnych ludzi.

 

Na obiadach gościliśmy jeszcze parokrotnie – od rodzinnego domu couchsurfera, po dom przypadkiem spotkanego na pustkowiu sprzedawcy wody, który zamiast jak zawsze iść do pracy wolał wybrać się z nami na całodzienną wycieczkę. Nawet pasterze kóz i wielbłądów potrafią się podzielić tym, co mają najlepsze i zaprosić na prostą, aczkolwiek sutą kolację (więcej we wpisie o wyspie Masirah)

Z perspektywy rodziców małego dziecka Oman to świetne miejsce na podróż. Omańczycy (szczególnie mężczyźni) wręcz uwielbiają dzieci. Maja wędrowała na ich ręce, w restauracjach i knajpkach biegała nawet po zapleczu budząc powszechną radość wśród pracowników. Dostawała gratisowe napoje, ciasteczka i inne smakołyki. Podczas całego pobytu nie było chyba osoby, która by jej nie zaczepiła czy chociaż się uśmiechnęła.

Podobało nam się to, że Omańczycy zdają się nigdzie nie spieszyć, życie toczy się wręcz nieco leniwie. Wyjątkiem były ulice, gdzie jeździ się szybko i mało przewidywalnie. Infrastruktura drogowa mocno rozwinęła się w Omanie w ciągu ostatnich 20 lat i zdaje się, że kierowcy nie zdążyli się jeszcze przyzwyczaić do nowych wielopasmowych autostrad czy też licznych skrzyżowań. Za to przyzwyczaili się aż nadto do klaksonów, których użycie stało się środkiem komunikacji z innymi użytkownikami drogi. Szczególnie narażeni na nerwowe trąbienie są ci, którzy nie jeżdżą wystarczająco (bardzo) szybko i dynamicznie.

 

W Omanie czuliśmy się dużo bezpieczniej niż w Polsce. Pytaliśmy w środku nocy o drogę, rozmawialiśmy z nieznajomymi na odludziu, odwiedzaliśmy domy obcych ludzi, spaliśmy „na dziko” pod namiotem. W Europie nie przeszłoby nam to chyba nawet przez myśl. W Omanie to naturalne, że nie zamyka się domów, samochodów, zaprasza sąsiadów na kawę, spędza dużo czasu z rodziną, a nieznajomy staje się jej członkiem zaraz po przekroczeniu progu domu.

 


Informacje praktyczne o Omanie znajdziesz tutaj.

Jeśli spodobał Ci się wpis, będziemy wdzięczni za udostępnienie go znajomym. Zachęcamy również do zapisania się do newslettera (po prawej) i dołączenia do naszej strony na Facebooku. Dzięki!

Tagi
POWIĄZANE WPISY
10 komentarzy
  1. Odpowiedz

    Kasia

    10 kwietnia 2015

    Cudownie opisane. Teraz jeszcze bardziej chcę tam wrócić! Pozdrawiam!!

    • Odpowiedz

      Łukasz Kasperek

      10 kwietnia 2015

      Dzięki Kasia! Też pewnie kiedyś będziemy chcieli tam wrócić i udać się na pustynne południe i Salalah. Pozdrawiamy!

  2. Odpowiedz

    Simon planetkiwiblog

    8 sierpnia 2015

    Super!!! Oman był strasznie fajny. Zwłaszcza wadi i pustynia. Nas też zaprosili z ulicy do domu i to z okazji wesela 🙂 Nie byłem tam, gdzie Wy, tylko w innych rejonach, ale może tam jeszcze dotrzemy…

    • Odpowiedz

      Łukasz Kasperek

      12 sierpnia 2015

      Masz rację, Szymon – w Omanie jest mnóstwo fascynujących miejsc. My chcielibyśmy bardzo jeszcze pojechać na samo południe do Salalah i w końcu pojeździć po piaskach Sharqiya. Mam nadzieję, że będzie jeszcze okazja 😉

  3. Odpowiedz

    Kamil - RobiMy Podróże

    5 września 2017

    Chyba znalazłem następny cel podróży. Powiedzcie jak jest z dostosowaniem Omanu do potrzeb osób na wózkach inwalidzkich? Rozumiem, że najlepiej tam dolecieć i wypożyczyć samochód?

    • Odpowiedz

      Łukasz | Gdziesakasperki.pl

      5 września 2017

      Cześć Kamil! Niestety nie jestem w stanie Ci szczegółowo odpowiedzieć na to pytanie. Z moich obserwacji, w Maskacie chodniki nie są dobrze rozplanowane, ciągi piesze urywają się, a przejście przez drogę często wymaga pokonania wyjątkowo wysokiego krawężnika. Generalnie Omańczycy zdają się wszędzie jeździć samochodami, więc może sobie nawet nie zdają sprawy, że to stanowi jakikolwiek problem. W mniejszych miejscowościach (czyli wszystkie oprócz Maskatu i Salalah) powinno być lepiej, na pewno ruch jest zdecydowanie mniejszy.

      Oman to przede wszystkim natura – pustynia i wąwozy (wadi). Te miejsca oczywiście nie są dostosowane do wózków, a wycieczka po wadi oznacza najczęściej pokonywanie sporych kamieni.

      Jeśli chodzi o samochód, to tak , najlepiej wynająć samochód na lotnisku w Maskacie. Ewentualnie można też lecieć do Emiratów i stamtąd jechać samochodem (należy wykupić specjalne ubezpieczenie, by móc przekroczyć granicę).
      Oman oczywiście z całego serca polecamy, podobnie jak ostatnio odwiedzony Iran. Pozdrawiam! 😉

Zostaw komentarz:

Asia, Łukasz, Maja i Alicja Kasperek

Cześć! Jesteśmy rodziną, która nie wyobraża sobie życia bez podróży. Na co dzień mieszkamy i pracujemy na Śląsku. Staramy się uciekać od rutyny i codziennego pośpiechu, więc gdy to tylko możliwe, pakujemy plecaki i ruszamy w drogę. Odkąd pojawiła się Maja, podróżujemy wyłącznie w pełnym składzie, bo tylko wtedy podróż może być naprawdę udana! A jak to się zaczęło, przeczytacie na stronie "O nas".

Szukaj
Kategorie

Newsletter

Airbnb
Airbnb

Zarejestruj się i odbierz 138zł na pierwszy nocleg z Airbnb