Chile Świat Wyspa Wielkanocna

Wyspa Wielkanocna – kroki w stronę Moai

-
8 lutego 2018

Gdziekolwiek nie skierujesz swych kroków, będą gdzieś blisko. Wszystkie jednakowo milczące, niewzruszone i szare. Odwrócone plecami do Oceanu wpatrują się pustymi oczyma w dal, jakby się nad czymś intensywnie zastanawiając. Jedne solidnie usadowione, inne połamane, leżące. W każdym z kamiennych Moai tkwi kawał historii i wielkiej tajemnicy Rapa Nui, która tchnęła w wyjałowione wyspiarskie ziemie nowe życie. Ile z tych 887 posągów zapamiętamy? Z biegiem czasu niewiele, ale będą to z pewnością te, przy których miał miejsce rzeczy wyjątkowe. Pierwsze kroczki Ali.

Próby

Idziemy do Muzeum Antropologicznego, jedynego na Wyspie. To dobre miejsce na to, by zagłębić się w historyczno-kulturalną układankę Rapa Nui. Czytamy o Polinezji, miejscowej kulturze i wielu hipotezach na temat powstania i znaczenia Moai. Koniecznie na głos i bez omijania żadnej z informacji – Maja jest ciekawa wszystkiego i słucha z zapartym tchem. Później bez trudu będzie potrafiła opowiedzieć, że kamienny Moai stoi na Ahu (rodzaj platformy), a niektóre mają na głowie Pukao („czapkę”). Ala przesypia pierwszą lekcję o Wyspie Wielkanocnej. Zmęczyło ją raczkowanie na bosaka na rozległej polanie przed Ahu Tahai, zaledwie kilka minut spacerem od naszego mieszkania. Parę razy wstała robiąc maleńki chwiejny kroczek, ale na więcej zabrakło śmiałości. Przy Ahu Ko Te Riku zatrzymała się na dłużej spoglądając na jedynego Moai na Wyspie, któremu przywrócono „wzrok” wlepiony gdzieś w nieboskłon.

 

Upadki

Jadąc wybrzeżem nietrudno zauważyć pojedyncze Moai lub ich całe grupy. Oprócz tych dobrze zachowanych lub odrestaurowanych jest sporo takich, które leżą pogruchotane twarzą do ziemi. Upadły pod naporem czasu, żywiołu, niektóre nie przetrwały wyspiarskich konfliktów. Przywrócenie im życia wcale nie jest proste – największe z nich mogą ważyć nawet kilkadziesiąt ton!

Do liczby 887 zarejestrowanych na Rapa Nui Moai powinniśmy jeszcze dodać 397 z Rano Raraku. W pobliżu krateru wulkanu o tejże nazwie spoczywa kilkaset Moai, które sprawiają wrażenie niedokończonych lub porzuconych. Właśnie w tym miejscu powstawały, a następnie były transportowane w inne części Wyspy. Z jakiego powodu część pozostała w kamieniołomie pozostaje tajemnicą.

Ala spędza czas w nosidle, chwilo nie spiesząc się do kolejnych prób chodzenia. Zresztą przenikliwie chłodny wiatr daje się we znaki, a kamieniste nierówne podłoże mogłoby sprzyjać bolesnym upadkom. których i tak w ciągu ostatnich dni było sporo.

 

Powstali na równe nogi / pierwsze kroki

Słoneczne popołudnie pięknie oświetla Ahu Tongariki. Grupę 15 Moai ustawionych równo w szeregu widać już z okolicy Rano Raraku. Niegdyś powalone niszczycielską falą tsunami i z trudem podniesione, dziś są jednym z lepiej zachowanych i robiących wrażenie Moai. Tuż za ich plecami o brzeg rozbijają się błękitne fale Oceanu Spokojnego.

Ale podziwiamy nie tylko widok majestatycznych posągów. Alicja z większą pewnością rusza przed siebie, raz po raz robiąc po parę stabilnych kroków. Z każdą próbą jest ich coraz więcej. Ten moment zapisze się w naszej pamięci o wiele lepiej niż najpiękniejsze widoki. Wspominając Wyspę Wielkanocną nie Moai będą najważniejsze, ale te drobne dziecięce kroczki. A kiedy Ala dorośnie, opowiemy jej na czym dla nas polega magia Rapa Nui.

 

Pierwsze kroki Ali pod Ahu Tongariki


Wyspa Wielkanocna to nie tylko kamienne posągi moai. Jeśli jeszcze nie czytałeś, zajrzyj również do wpisu o pozostałych atrakcjach Rapa Nui oraz informacji praktycznych.

Zachęcamy również do zapisania się do newslettera, by otrzymywać od nas listy z podróży (niepublikowane nigdzie indziej) oraz powiadomienia o nowych wpisach na blogu. I co najważniejsze, niezależnie od algorytmów mediów społecznościowych decydujących co i kiedy zobaczysz – zajrzysz do nas kiedy masz na to czas i ochotę, wiadomość będzie czekać w skrzynce. (Zero spamu, też go nienawidzimy) 😉

Tagi
POWIĄZANE WPISY
Asia, Łukasz, Maja i Alicja Kasperek

Cześć! Jesteśmy rodziną, która nie wyobraża sobie życia bez podróży. Na co dzień mieszkamy i pracujemy na Śląsku. Staramy się uciekać od rutyny i codziennego pośpiechu, więc gdy to tylko możliwe, pakujemy plecaki i ruszamy w drogę. Odkąd pojawiła się Maja, podróżujemy wyłącznie w pełnym składzie, bo tylko wtedy podróż może być naprawdę udana! A jak to się zaczęło, przeczytacie na stronie "O nas".

Szukaj
Newsletter

Znajdziesz nas również na:
Airbnb
Airbnb

Zarejestruj się i odbierz 100zł na pierwszy nocleg z Airbnb