Chile Świat

Valparaiso – w rajskiej dolinie

-
18 grudnia 2014

Nic dziwnego, że Pablo Neruda (znany chilijski literat, laureat nagrody Nobla) w poszukiwaniu natchnienia przeniósł się ze stolicy Chile do Valparaiso. Podczas naszej pierwszej wizyty w Santiago dopadało nas uczucie przytłoczenia tą metropolią i chęć ucieczki w spokojniejsze miejsce. Zapewne podobne odczucia miał wielki pisarz, który na miejsce swojej twórczości wybrał Valparaiso, oddalone o nieco ponad godzinę drogi od chilijskiej stolicy. Udajemy się jego śladami licząc, że doświadczymy tam prawdziwie południowoamerykańskiej atmosfery.

Miasto ma swój niepowtarzalny klimat – położone na wybrzeżu, otoczone licznymi wzgórzami, kolorowe i tętniące życiem. Na wzgórza za parę groszy możemy dostać się korzystając z zabytkowych wind (po hiszpańsku ascensores), które choć wysłużone i głośne, stanowią popularny i często jedyny środek transportu.

Wędrując bez celu wąskimi uliczkami możemy się łatwo zgubić, co ma swój urok, bo w każdej uliczce można trafić na coś ciekawego i charakterystycznego. Oprócz oryginalnych budynków znajdziemy mnóstwo kolorowych murali; wiele z nich stanowią prawdziwe dzieła sztuki. To prawdziwa galeria pod gołym niebem.

 

Maja ma frajdę biegając po chodnikach, wdrapując się po kolorowych schodach, oglądając malowidła czy zagadując do każdego napotkanego kota. Zaczepia również miejscowych, a ulicznym grajkom pomaga zwiększyć zarobek wzbogacając ich wykonanie o taneczny występ.

W Valparaiso znajdujemy również południowoamerykańską spontaniczność i otwartość, której na pierwszy rzut oka nie odkryliśmy w Santiago. Zapytani o drogę pasażerowie lub przechodnie chętnie dzielą się z nami radami. Nikt nie sprawia wrażenia bycia w pośpiechu, zapewne kogokolwiek byśmy nie zaczepili chętnie wda się w rozmowę(oczywiście po hiszpańsku). Za radą miejscowych trafiliśmy do restauracji o prawdziwie domowym klimacie, oferującej pyszne jedzenie w pomieszczeniu przypominającym zwykły pokój. Obowiązkowo jednym z punktów centralnych był telewizor, oczywiście raczący nas telenowelą.

Pan Neruda miał słuszność uznając, że w Valparaiso łatwiej znaleźć inspirację. Przebywając tutaj dłużej pewnie niejeden zacząłby pisać wiersze 😉

 

Pozostałe wpisy z Chile znajdziesz TUTAJ.

Zachęcamy też do zapisania się do naszego newslettera.

 

Tagi
POWIĄZANE WPISY
2 komentarze
  1. Odpowiedz

    Ania

    22 czerwca 2016

    Trafiłam na Waszego bloga dziś i z przyjemnością przeczytałam wszystkie posty z Chile. Spędziłam tam w zeszłym roku 8 miesięcy i aż zatęskniłam. Podobnie jak Was i Pablo, mnie też przytłaczało Santiago i uciekałam nad Ocean 😉

    • Odpowiedz

      Łukasz Kasperek

      22 czerwca 2016

      Cześć Ania! Fajnie, że do nas zajrzałaś 🙂 My za Chile też tęsknimy! Spędziliśmy tam zaledwie 12 dni, ale wierzę, że jeszcze wrócimy 😉

Zostaw komentarz:

Asia, Łukasz, Maja i Alicja Kasperek

Cześć! Jesteśmy rodziną, która nie wyobraża sobie życia bez podróży. Na co dzień mieszkamy i pracujemy na Śląsku. Staramy się uciekać od rutyny i codziennego pośpiechu, więc gdy to tylko możliwe, pakujemy plecaki i ruszamy w drogę. Odkąd pojawiła się Maja, podróżujemy wyłącznie w pełnym składzie, bo tylko wtedy podróż może być naprawdę udana! A jak to się zaczęło, przeczytacie na stronie "O nas".

Szukaj
Kategorie

Newsletter

Airbnb
Airbnb

Zarejestruj się i odbierz 100zł na pierwszy nocleg z Airbnb