Świat Urugwaj

Urugwajskie wybrzeże

-
2 grudnia 2017

Bardzo dziwili się Urugwajczycy na wieść o tym, że nasza podróż po ich kraju trwa dłużej niż parę dni. Zdumienie przybierało na sile kiedy opowiadaliśmy o trasie prowadzącej przez urugwajski interior, gdzie zagraniczny turysta to niecodzienny widok. Zwykle bowiem jedzie się na wybrzeże, tam czeka odpowiednio przygotowana infrastruktura, ocean i szerokie piaszczyste plaże. I rzeczywiście dopiero w tej części Urugwaju przekonaliśmy się o tym, że turystów wcale nie brakuje. Na szczęście udało się też znaleźć wyjątkowe, klimatyczne miejsca.

Punta del Diablo

Nazwa brzmi złowrogo, zupełnie na przekór spokojnej atmosferze niewielkiego miasteczka. Zamknięte restauracje, bary, kawiarnie wzdłuż plaży, parę czynnych sklepów z podstawowymi produktami na mizernie oświetlonych półkach, czekają na sezon w pełnym rozkwicie. Dopiero wówczas w spokojne miasteczko wtargnie hałas, ruch i gwar. Ale nawet pod naporem turystów zachowa swój charakter skromnego miasteczka z niską zabudową i jedną asfaltową drogą. Całkiem niedaleko na lichym boisku obok niepozornej szkoły dzieciaki nadal będą pochłonięte kopaniem w piłkę. Późnym popołudniem z połowu wracać będą rybacy usadzając precyzyjnie łódź na plaży. Zamiast betonowych hotelowych molochów będzie można wybierać wśród apartamentów, parterowych domków na wynajem, kempingów.

 

Kilka kilometrów od mięciutkiego piasku, szumu fal i szarpiącego nimi wiatru, na końcu ślepej uliczki, mieścił się nasz drewniany domek. Kiedy w nocy rozszalała się ulewa ze snu potrafił gwałtownie wyrwać dźwięk ciężkich kropel deszczu spadających na blaszany dach. Za dnia w miejsce opadów pojawił się chłodny wiatr, który na szerokiej plaży Playa Blanca wręcz ścinał z nóg skracając nasz spacer do minimum. Widok zupełnie pustej, niemalże dzikiej plaży psuły śmieci wyrzucone po sztormie na brzeg.

 

Cabo Polonio

Ciężarówka imponujących rozmiarów już czeka, by zabrać turystów na Cabo Polonio. Tylko ona może pokonać piaszczystą drogę do małej rybackiej wioski. Część z pasażerów wróci tego samego dnia. Ci niezrażeni wizją częściowego lub całkowitego braku prądu i internetu, ograniczonej dostępności wody, zostaną dłużej.

 

Na Cabo Polonio szybko zapomina się o upływie czasu. Można za to uświadomić sobie, jak bardzo przywiązani jesteśmy do różnego rodzaju udogodnień i nowoczesnych wynalazków. Tymczasem wieczorem w skromnym hostelu niedaleko plaży, gdzie się zatrzymaliśmy z dziećmi, rozpalano kominek, zapalano świece. Wszyscy zbierali się wtedy w przytulnym wnętrzu i rozmawiali. Nawet wieczorna godzina dostępności internetu nie była wtedy istotna.

Za dnia sielankowy klimat budują barwne domki, w pobliżu których pasą się konie, a miejscowe dzieciaki grają w piłkę. Szeroką, pustą plażą z lazurem oceanu aż po horyzont można spacerować bez końca mijając latarnię morską, która jako jedyna rozświetla okolicę po zmroku. A w jej sąsiedztwie gapić się na setki lwów morskich tłoczących się na pobliskich skałach. Mieliśmy szczęście trafiając na bezwietrzny dzień, bo kiedy na Cabo Polonio zaczyna wiać, można zapomnieć o dłuższych spacerach.

La Paloma / Laguna de Rocha

Równie spokojnego klimatu można doświadczyć na terenie Laguny Rocha, w okolicy miejscowości La Paloma (która to nas w najmniejszym stopniu nie zachwyciła).

Punta del Este

Czy to wciąż Urugwaj? Mieliśmy za sobą zieleń i ciszę interioru, spokojne plaże Cabo Polonio i małe urocze zatoczki, gdzie swobodnie hasały konie. Tymczasem wjeżdżamy do wielkiego zabetonowanego miasta. W sąsiedztwie plaży piętrzą się wielopiętrowe nowoczesne budynki, które okazały się hotelami, które wkrótce wypełnią się po brzegi turystami. Bo w sezonie ich liczba przewyższy znacznie liczbę mieszkańców miasta. Trudno pewnie wówczas o zachwyt nad piękną szeroką plażą i błękitem oceanu. Poza nimi Punta del Este to miasto jakich wiele, zupełnie nic nas w nim nie zatrzymało. Parę godzin wystarczyło byśmy z chęcią pojechali dalej.

Piriapolis i Punta Colorada

Mała Nicea – tak od pierwszej chwili kojarzyło nam się Piriapolis. A to z uwagi na bardzo podobną do nicejskiej promenadę chociaż w zdecydowanie mniejszej i skromniejszej skali. Kilka kilometrów stamtąd przyciągnęła nas zdecydowanie mniej popularna Punta Colorada z piękną plażą, z której trudno nam było ściągnąć dziewczynki do naszego kontenerowego lokum.

 

Szczególnie, że zupełnie przypadkiem trafiliśmy na wyjątkową i rzadką imprezę. Z pobliskiego SOS Rescue Centre wypuszczono kilka fok, które przeszły wcześniej rehabilitację po tym, jak znaleziono je ranne i osłabione na brzegu. Oleiste plamy na morzu, metalowe i plastikowe odpady pływające w morzu powodują, że chorych fok, pingwinów, żółwi nie brakuje, a wolontariusze mają ręce pełne pracy. Ale nie brakuje w niej satysfakcji, kiedy udaje się przywrócić oceanowi kolejnego zdrowego osobnika. Na plaży słychać wtedy radosne pieśni, sprzedawane są domowej roboty przekąski. Dzieci zajęte są malowaniem lub grą na tradycyjnych instrumentach. Panuje prawdziwie radosna, wręcz rodzinna atmosfera.

 

Nieszczególnie lubimy plażowanie. Ale urugwajskie wybrzeże daje o wiele więcej możliwości pomimo że ocean wiosną pozostaje wciąż zimny. Tak więc poza kopaniem z dziewczynkami w piasku, zbieraniem muszli i kamyków, urządzaniem pikników, działo się o wiele więcej. Maja karmiła foki, robiła zdjęcia lwom morskim, wspinała się po wydmach. Ali szczególnie podobały się z kolei konie podchodzące do nas śmiało na plaży. Takie urozmaicone plażowanie da się chyba lubić!


Urugwaj to nie tylko wybrzeże. Zobacz też jak wygląda sielankowa sceneria w interiorze – TUTAJ.


Informacje praktyczne

  • Główne miejscowości na wybrzeżu są ze sobą dobrze skomunikowane siecią połączeń autobusowych.
  • Najwygodniej wynająć samochód – korzystaliśmy z wypożyczalni Mariño Sport. Główne drogi na wybrzeżu są dobrej jakości, lokalne bywają nawet bez asfaltu, ale zdecydowanie są przejezdne.
  • Sprawdzone noclegi:
    • Punta del Diablo – El Rancho – bardzo, bardzo polecamy!
    • Cabo Polonio – Hostel Viejo Lobo – najtańsza z opcji, bardzo skromne warunki, rewelacyjny klimat i obsługa. Polecamy bez dwóch zdań!
    • La Paloma – Complejito El Pichon
    • Piriapolis / Punta Colorada – Il Gabbiano (Airbnb) – Pięknie urządzone mieszkanie z kontenera, bardzo mili gospodarze.
  • Inne opcje noclegów można znaleźć na booking.com (50zł zniżki dla nowych użytkowników) lub Airbnb (100zł zniżki na pierwszy nocleg).

TAG
POWIĄZANE WPISY