Polska

Powrót na Roztocze

-
28 lipca 2020

Wrzesień 2016, Chłopków. Na Roztoczu panuje słoneczna jesień. Zachwyt nad krajobrazami i sielskim klimatem zagryzamy z Mają jabłkami i malinami z okolicznych sadów. To ostatni wypad we trójkę, za kilka tygodni przyjdzie na świat Ala. W samochodzie na wszelki wypadek czeka spakowana na porodówkę torba. Po 4 latach poczuliśmy, że coś nas tu ciągnie z powrotem. Sentyment do tego miejsca i ludzi, niedosyt po ostatnim wypadzie, chęć wyrwania się w „dzicz”? A może wszystko naraz? Gdy tylko podróżowanie w czasie pandemii nieco odmrożono, ruszyliśmy z dziewczynkami i Mikołajem by tym razem zastać Roztocze zatopione w niezliczonych odcieniach zieleni.

Powrót do Siedliska

Kilka lat temu witały nas ciekawskie gęsi. Teraz gęsi nie ma, ale podwórze wciąż tętni życiem. Na przełomie maja i czerwca słychać tu najróżniejsze ptasie trele, które potrafią zbudzić nawet w środku nocy. Rankami po mokradłach przechadza się leniwie bocian. Tuż obok skubią trawę piękne konie gospodarzy Awers, Awesta i Spacja. Pani Dorota niezmiennie króluje w kuchni, a Pan Stanisław pozwala dziewczynkom mieć udział w obrządku zwierząt. Dobry nastrój gospodarzy i swobodna atmosfera udziela się wszystkim.  Świeże powietrze i wiele nowych wrażeń sprawiają, że nawet Mikołaj zdecydowanie lepiej zasypia i nie budzi się tak często jak w domu. W miejsca z tak dobrą energią wraca się z dużą przyjemnością i nawet gorsza pogoda nie da rady zepsuć dobrego nastroju.

Link do strony Siedliska – http://siedlisko-roztocze.com.pl/

Stawy Echo

Deszczowe chmury zbierały się już od rana. Zapowiadał się szary i mokry dzień. Ale skoro w wielu podróżach po świecie deszcz nigdy nie był dla nas problemem to dlaczego na Roztoczu miało być inaczej? Poza tym dzieciaki przecież uwielbiają szaleć w kaloszach. Tym razem penetrowały w nich kałuże w drodze od Stawu Zwierzyńczyk aż po Stawy Echo. Deszcz wypłoszył wszelkich innych spacerowiczów więc ten krótki szlak mieliśmy tylko dla siebie.

Ostatnim razem trudno było o wolne miejsce na plaży. Teraz byliśmy tu sami. Niestety rozrastanie się plaży to skutek wysychania Stawów, do czego przyczyniła się susza i lata ciepłych, bezśnieżnych zim.

Na spacer – Czartowe Pole  i Szumy nad Tanwią

Dawno, dawno temu „jeno czarci tu hasali”. Tyle legenda bo za tą złowrogą nazwą kryje się jeden z najbardziej urokliwych rezerwatów przyrody z pięknym lasem i doliną rzeki Sopot. Więcej o walorach tej części Puszczy Solskiej dowiemy się na dwukilometrowej ścieżce dydaktyczno-przyrodniczej „Czartowe Pole”. Po drodze mijamy ruiny dawnej prężnie działającej papierni, które zdają się być pochłaniane przez otaczającą naturę. Spacer zwykle zajmuje tutaj niewiele czasu, ale nas poznawanie tego miejsca pochłonęło na dłużej. Ciekawość pchała dzieci by dotknąć miękkiego jak dywan mchu, poczuć zapach kory drzew, przyjrzeć się bliżej żuczkom, ślimakom czy kamyczkom. Czartów nie znalazły, ale za to przy ścieżce natknęliśmy się na wygrzewająca się w słońcu żmiję zygzakowatą.

Szumy nad Tanwią nie podbiły naszego serca tak jak malowniczy Sopot płynący doliną Rezerwatu Czartowe Pole. Oczywiście zasługuje na uwagę, chociaż polecamy wybrać się tam w tygodniu, by spokojnie pokonywać szlak. Podczas spaceru nad Tanwią będzie spadała małymi wodospadami, wiła się. Szlak, na który zeszliśmy tuż za tzw. austriacką budką (pamiątka po posterunku granicznym) na pewnym odcinku była stroma i błotnista. Zdecydowanie lepsze warunki panują po drugiej stronie, czyli w drodze powrotnej. Przyjemnie było iść tym razem tuż przy lesie a nawet wejść głębiej i wydłużyć sobie drogę na parking. Las jest tu tak piękny, że nawet najmniejsze stópki zapomną o zmęczeniu długim spacerem.

Alpaki – kto to taki?

Nie tylko dzieci miały wiele radości z tego spotkania. Dorośli równie chętnie słuchali o tych niezwykłych zwierzętach i nie mogli oprzeć się pokusie dotknięcia ich mięciutkiego futra. Alpaki będące skrzyżowaniem lamy z owcą, chciałoby się głaskać i przytulać bez przerwy. Ale ponieważ są to również bardzo charakterne stworzenia to one decydują o tym, czy mają ochotę na takie przyjemności. Na szczęście tuż obok dziewczynek usiadła piękna brązowa sztuka dając tym samym znać, że mogą się do niej poprzytulać. Trudno je było oderwać od zwierząt, ale właściciel okazał w tym względzie cierpliwość odpowiadając przy tym na masę naszych pytań. I stało się – wyjechaliśmy z dwoma alpakami kupionymi na miejscu. Na szczęście tylko takimi zrobionymi na drutach 🙂

Więcej aktualności z hodowli pod linkiem: https://www.facebook.com/alpakiroztocze

Etnoroztocze

Dziewczynki zawsze mają mnóstwo pomysłów na zabawę w podróży, poza placami zabaw. Najbardziej ciągnie je w chaszcze i lasy. Dlatego wizja naturalnego ogrodu zabaw wydała nam się wprost stworzona na ich potrzeby. Realizuje ją Etno Roztocze w Zwierzyńcu prowadzone przez ludzi z prawdziwą pasją. Oto co sami piszą o atrakcjach tego miejsca:

„Można bawić się / szaleć na wzgórzu, huśtawkach, kamyczkach, ścieżce bosych stóp, gotować pyszności na kuchni błotnej, kopać dziury i robić babki z piasku, huśtać się w hamakach, skakać po torze przeszkód, przelewać wodę na ściance wodnej, pobębnić na starych garnkach i miskach w ogrodzie dźwięków, powspinać się na kłody, poturlać się po trawie, bawić się w chowanego za drzewami, robić bazę w domku przy drzewie, pomajsterkować w kąciku majsterkowicza, pograć w piłkarzyki, w badmintona, w karty, w planszówki.”

Dziewczyny były zachwycone. Zupełnie nie zważały na przenikliwy zimny wiatr. Mikołaj z kolei z ciekawością penetrował strefę bobasa.

W czasie gdy dzieci szaleją, dorośli mogą na przykład napić się kawy w kafejce, czy poszperać w zasobach Naturalnego Ciuchlandu, którym opiekuje się sympatyczna właścicielka.

Więcej o Etno Roztoczu pod linkiem: https://etnoroztocze.pl/

Szczebrzeszyn

Można było ominąć Szczebrzeszyn. W końcu parę lat temu odwiedziliśmy słynne chrząszcze (czy jak twierdzą inni koniki polne). Maja znalazła wtedy jednego na rynku, drugiego w bardziej naturalnej oprawie w sąsiedztwie strumienia. Teraz przyszła kolej na Alę, która w końcu mogła poznać bohatera wiersza Brzechwy czytanego często w domu. Trzeba będzie wrócić raz jeszcze z Mikołajem bo tym razem nie był świadomy z jaką sławą ma do czynienia.

Przysmaki

Na koniec trochę słodkości. Roztocze to przecież ojczyzna pysznych miodów, w tym fasolowego. To produkt tradycyjny (regionalny), który powstaje  właśnie na bazie roztoczańskich upraw fasoli tyczkowej. W Pszczelarskiej Pasiece Edukacyjnej przy Pasiece Ulik (Mokrelipie) można z pewnością dowiedzieć się więcej nie tylko o samym miodzie fasolowym. Niestety w czasie naszego pobytu Pasieka Edukacyjna była tymczasowo nieczynna ze względu na pandemię. Pocieszenie częściowo znaleźliśmy w kilku słoikach miejscowego miodu, które kupiliśmy w Ulikowym sklepiku.

Nadrobiliśmy zaległości po ostatnim pobycie na Roztoczu. Właściwiej byłoby jednak powiedzieć, że dodaliśmy kolejne puzzle do większej roztoczańskiej układanki. Czekają jeszcze inne szlaki, miejscowości, na które zabrakło czasu, ciekawostki, kajaki…I czeka Siedlisko, z którym dziewczynki tak bardzo nie chciały się rozstawać, a Ala zakodowała sobie to miejsce jako „nowy dom”.

 

Więcej o Roztoczu znajdziesz w naszym poprzednim wpisie.

 

 

Tagi
POWIĄZANE WPISY

Zostaw komentarz:

Asia, Łukasz, Maja i Alicja Kasperek

Cześć! Jesteśmy rodziną, która nie wyobraża sobie życia bez podróży. Na co dzień mieszkamy i pracujemy na Śląsku. Staramy się uciekać od rutyny i codziennego pośpiechu, więc gdy to tylko możliwe, pakujemy plecaki i ruszamy w drogę. Odkąd pojawiła się Maja, podróżujemy wyłącznie w pełnym składzie, bo tylko wtedy podróż może być naprawdę udana! A jak to się zaczęło, przeczytacie na stronie "O nas".

Szukaj
Kategorie

Newsletter

Airbnb
Airbnb

Zarejestruj się i odbierz 138zł na pierwszy nocleg z Airbnb