-
20 stycznia 2016

Zaledwie parę minut drogi od jednego z największych portugalskich lotnisk rozpościera się widok daleki od typowej miejskiej zabudowy. Osiedle domków jednorodzinnych wyrasta wśród pól, ruch uliczny jest znikomy, panuje prawie niczym niezmącona cisza. Na opustoszałym wieczorną porą osiedlu domów jednorodzinnych mieszka nasz gospodarz Vasco (couchsurfing), dzięki któremu odkryjemy Porto od strony „przedmieść”. Nazwa miejscowości nie mogła być na nasz krótki pobyć bardziej trafna – zatrzymujemy się w Maia, skąd w kilkanaście minut można się dostać komunikacją miejską do historycznego centrum Porto.

Vasco odbiera nas z lotniska, w domu szybko przygotowuje wspólną kolację składającą się, jak na Portugalię przystało, z dorsza (bacalhau), pieczonych ziemniaków oraz dobrego lokalnego wina. W tym czasie wybudzona z drzemki Maja penetruje nowe kąty czując się jak u siebie. Tego wieczoru mieliśmy więc sporo czasu na rozmowę z gospodarzem (po raz kolejny zapominając o wspólnym zdjęciu!).

Mało metropolitalna zabudowa w Maia

Mało metropolitalna zabudowa w Maia


Mysz nadal zwiedza świat

Mysz nadal zwiedza świat

Couchsurfingowy nocleg u Vasco to dużo więcej niż przeciętny hotelowy standard – do naszej dyspozycji oddaje na piętrze przestronny pokój z łazienką. W całym domu podobnych pomieszczeń jakby tylko czekających na gości jest jeszcze co najmniej kilka. Mimo sporego metrażu budowa domu i jego utrzymanie są wciąż o wiele korzystniejsze niż zakup lub wynajem mieszkania w centrum Porto. W najstarszych dzielnicach pozostają jedynie ci prowadzący na miejscu dochodowe biznesy lub zarabiający dostatecznie dużo, by pokryć wysokie koszty zamieszkania w centrum. Zamiast przenosić się do miast, Portugalczycy wybierają wielokroć tańsze domy w miejscowościach wyrastających na ich obrzeżach. Pokłosiem kryzysu jest również stale wzrastająca liczba portugalskich emigrantów do krajów byłych portugalskich kolonii w Afryce (Angola, Mozambik). Zarabiają na utrzymanie domów i rodzin lub tego, co z nich jeszcze pozostało – w przypadku Vasco patchworkowa rodzina i on sam w wielkim domu jako gospodarz. Dla turystów dostrzegalny jest zaledwie przebłysk kryzysu uosobiony przez opuszczone miejskie kamienice (nie tylko w Porto).

Ribeira

Porto-25Porto-8Porto-5Porto-6

Do historycznej części Porto, która nie zmienia się mimo upływu czasu i zawirowań ekonomicznych, dostajemy się nowoczesnym i zadbanym metrem. Starówka to bez wątpienia najpopularniejsze turystycznie miejsce, jednak wciąż daleko jej do miejskiego zgiełku. Na najbardziej popularnych wśród turystów ścieżkach nie jest tłoczno, knajpki przy deptaku nad rzeką Douro świecą pustkami, a miejscowe drogi dalekie są od zatłoczonych. Można więc w spokoju podziwiać barwne kamienice dzielnicy Ribeira oświetlone południowym słońcem, spacerując nadrzecznym deptakiem w kierunku charakterystycznego mostu Dom Luis I (projektu Gustawa Eiffel).

Porto-24

Porto-23

A gdzie Maja? ;-)

A gdzie Maja? 😉

Porto-26Porto-27

Porto

Porto-16

Nie byłoby oczywiście Porto bez kieliszka porto – trunku z winiarni rozsianych po pobliskich wzgórzach. Najlepiej taką degustacją zakończyć wycieczkę po jednej z licznych piwnic, gdzie w pokaźnych rozmiarów drewnianych beczkach leżakuje wino poznając przy tym nieco szczegółów na temat finalnego lokalnego produktu jakim jest porto.

Porto-7

Porto-15

Porto-18Porto-17

Porto-14

Trzy lata wcześniej Asia mogła tylko obejrzeć porto…


Porto-29

… więc tym razem lampki porto nie mogła odpuścić 😉

Porto to miasto, które pomimo tego, że klasyfikuje się jako jedne z największych w Portugalii, na miejscu wydaje się bardziej miasteczkiem niż metropolią. Chwilami wydaje się nawet nieco ospałe i leniwe. Nie przytłacza i męczy jedynie wtedy, gdy trzeba wspiąć się na kolejne wzgórze z punktem widokowym.

Azulejos (płytki) na dworcu kolejowym

Azulejos (płytki) na dworcu kolejowym

Porto-4

Mercado Bolhao

Mercado Bolhao


Mercado Bolhao

Mercado Bolhao


Karciane rozgrywki na plaży

Karciane rozgrywki na plaży


Miejski zgiełk - wersja Porto

Miejski zgiełk – wersja Porto

 

Informacje praktyczne

Do Porto nie ma (jeszcze) bezpośrednich połączeń z Polski. Bilety tradycyjnych linii lotniczych zaczynają się od ok. 700zł, natomiast tanimi liniami można złożyć takie połączenie nawet poniżej 300zł (w dwie strony).

Po mieście bardzo wygodnie porusza się metrem, którym również można dojechać na lotnisko. Więcej informacji tutaj.
Pojedynczy przejazd metrem: 1,20€. Bilet całodobowy: od 4,15€ (w zależności od strefy).

Sporo winnic oferuje wycieczki + degustację o wyznaczonych porach dnia, często za darmo. Listę najbardziej popularnych winnic znajdziecie tutaj.

Noclegi: Couchsurfing. Bez opłat.


W Porto byliśmy bardzo krótko, był to dla nas tylko jednodniowy przystanek w drodze na Azory . Zdecydowanie jest to miasto do którego chce się wracać, więc jak znów zatęsknimy za Portugalią, to i do Porto choćby na jeden dzień wrócimy.

Macie swoje ulubione miejsca w Portugalii? Możecie coś polecić na kolejny raz? Piszcie w komentarzach.  Zachęcamy też do zapisania się do newslettera (w pasku po prawej stronie) i podzielenia się linkiem ze znajomymi 😉 Dzięki!

Tagi
POWIĄZANE WPISY
Asia, Łukasz, Maja i Alicja Kasperek

Cześć! Jesteśmy rodziną, która nie wyobraża sobie życia bez podróży. Na co dzień mieszkamy i pracujemy na Śląsku. Staramy się uciekać od rutyny i codziennego pośpiechu, więc gdy to tylko możliwe, pakujemy plecaki i ruszamy w drogę. Odkąd pojawiła się Maja, podróżujemy wyłącznie w pełnym składzie, bo tylko wtedy podróż może być naprawdę udana! A jak to się zaczęło, przeczytacie na stronie "O nas".

Szukaj
Wpisy wg daty
Airbnb
Airbnb

Zarejestruj się i odbierz 100zł na pierwszy nocleg z Airbnb

Newsletter

Znajdziesz nas również na: