Inspiracje Świat

12 pomysłów na pierwszą daleką podróż z niemowlakiem

-
16 października 2017

Decyzja o pierwszej dalekiej podróży z niemowlęciem zwykle nie przychodzi łatwo. A kiedy już zapadnie, rodzice stają przed dylematem wyboru odpowiedniego kierunku, który musi spełniać więcej wymagań niż w przypadku podróży bez małego dziecka. Dla rodziców, którzy są już zdecydowani, ale wciąż poszukują inspiracji, poniżej przedstawiamy dwanaście pomysłów sprawdzonych przez podróżujące rodziny.

Australia

O dalekiej Australii marzyliśmy od dawna, a krótki przystanek w Sydney podczas podróży dookoła świata tylko te marzenia pogłębił… Powszechnie wiadomo, że marzenia lubią się spełniać, jeśli im trochę pomóc, dlatego też zaraz po narodzinach naszego drugiego dziecka, Patryka, zaczęliśmy planować urlop macierzyńsko-tacierzyński. Mimo że chodziło nam po głowie kilka kierunków, to wybór ostatecznie padł właśnie na Australię. Dlaczego???
Przede wszystkim dlatego, że Australia jest bezpiecznym kierunkiem, jeśli wziąć pod uwagę komfort małego podróżnika. Oraz jego rodziców. Otóż w tej odległej od domu Australii odpada nam masa problemów typu: czy jest tam bezpiecznie? czy moje dziecko będzie miało co jeść? czy kupię tam pieluchy? czy przed wyjazdem potrzebne są dodatkowe szczepienia? co z malarią? a czy w razie czego znajdę tam lekarza?

Przed wyjazdem nie robiliśmy żadnych dodatkowych szczepień; lekarzy szukać nie musieliśmy, ale przychodnie i szpitale widać było w każdej miejscowości; o malarię i inne choroby przenoszone przez komary zupełnie się nie martwiliśmy. Problemy stwarzały nam jedynie meduzy, ponieważ przez nie przez jakiś czas nie mogliśmy się kąpać w morzu oraz natarczywe muchy, przed którymi chroniliśmy się na outbacku zakładając na głowy specjalne siatki w przeróżnych kolorach tęczy 😉
Po wszelkie niemowlęce akcesoria udawaliśmy się do świetnie zaopatrzonych wielkich marketów, a gdy przyszedł czas na rozszerzanie diety pół rocznego Patryka, to bez wahania podawaliśmy mu słodkie australijskie mango! Jakby tego było mało, to wakacje rozpoczęliśmy od wielkiego shoppingu, ponieważ opuszczaliśmy Europę zimą, a nasze dzieci nie miały letnich ubrań w odpowiednich rozmiarach. Wszystko dokupiliśmy na miejscu!

Wiem, że wielu świeżo upieczonych rodziców może przerażać długi lot z niemowlakiem, bo jakby nie było około 20 godzin samego lotu plus przesiadki to kupa czasu. Każdy długi lot jednak zawsze można – a czasami nawet trzeba – rozłożyć na raty! My na przykład lecąc w stronę Australii zatrzymaliśmy się na pyszną zupkę Tom Yam na Phuket w Tajlandii. W drodze do Europy lecieliśmy już jednym ciągiem, ale za to duża część lotu wypadła w nocy.

W Australii spędziliśmy niemal trzy miesiące i ani razu nie żałowaliśmy, że zabraliśmy niemowlaka w taką daleką i długą podróż. Niemowlak bowiem jest fantastycznym towarzyszem podróży, a każdy dzień spędzony w naszym własnym rodzinnym, czteroosobowym gronie był na wagę złota!

Dominika, Chwytaj Dzień

Chile

Pomyślcie sobie o jakimś dowolnym krajobrazie. Morze, pustynia, wulkany, fjordy, lodowce? Cokolwiek byście nie pomyśleli, Chile to ma. Nie przyszłoby Wam do głowy, że można wybrać Chile na pierwszą długą podróż z dzieckiem? Nam też nie przyszło, dopóki nie znalazła nas promocja lotów Iberią do Santiago de Chile. Nie zastanawialiśmy się zbyt intensywnie, bo takie promocje nie trwają długo. Emocje towarzyszące zakupowi całkowicie przyćmiły obawę o ponad 13-godzinny lot z półroczną Marianną. A może to nie były emocje, tylko po prostu nasze przeświadczenie, że będzie dobrze – zarówno podczas samego lotu, jak i już na miejscu. Ostatecznie wszystko w podróży z dzieckiem sprowadza się do spokoju rodziców. Każdy lot dla dziecka, choćby nie wiem jak długi bądź krótki, jest zawsze odbiciem naszych uczuć, a przeważnie obaw.
To co zostaje po takiej podróży to ogrom wspomnień w nas i wierzymy, że również w naszych dzieciach.

Mariusz, Our Little Adventures

 

Japonia

Przy egzotycznych podróżach z dzieckiem, a zwłaszcza z niemowlakiem większość z nas boi się…chorób. Dla wszystkich, którym właśnie to spędza sen z powiek Japonia będzie kierunkiem idealny. Egzotyczna, fascynująca, inna, zaskakująca kulturą, niesamowitymi miejscami, uzależniająca z uwagi na smaki, do których chcesz wracać i wracać, a zarazem idealna na pierwszą daleką podróż z maluchem. Co tu dużo mówić – rodzicom z niemowlakiem w Japonii będzie pod wieloma względami łatwiej i wygodniej niż w Polsce! Wystarczy trochę pospacerować po Tokio, by zobaczyć tutejsze mamy z wózkiem i dzieckiem w nosidle. Są wszędzie – na ulicach, w metrze, w galeriach handlowych, a Japonia chyba przyzwyczaiła się do aktywnych matek z dziećmi i nawet z nie chodzącym maluchem można bez problemu wejść do toalety (odpowiednie siedzisko) i wszystko załatwić. Wygodnie też podróżuje się z dzieciakami szybkimi pociągami shinkansen , które nawet duże odległości pokonują baaaardzo szybko, więc wyprawa jest zdecydowanie mniej męcząca i dla bobasa, i dla rodziców niż 6 godzin w pociągu w Polsce.

Wybierając Japonię na pierwszą daleką podróż z dzieckiem, nie musimy martwić się szczepieniami, chorobami, higieną czy chorobami przenoszonymi przez komary, nie musimy się martwić o bezpieczeństwo nasze czy dziecka. Możemy skupić się na zwiedzaniu i smakowaniu najlepszego sushi i najlepszej matchy na świecie 🙂

Natalia, Tasteaway.pl

 

Malezja

Na naszą pierwszą podróż z niemowlakiem do Azji – Nadia miała wtedy 12 miesięcy – wybraliśmy kontynentalną część Malezji. Długo zastanawialiśmy się gdzie pojechać i w związku z tym, że to miała być nasza pierwsza azjatycka przygoda z dzieckiem wybraliśmy ten kierunek głównie ze względu na bezpieczeństwo i wygodę. W kontynentalnej części Malezji nie ma stosunkowo dużego zagrożenia malarią czy innymi chorobami tropikalnymi, a poziom opieki zdrowotnej jest bardzo wysoki.

Przemieszczanie się po kraju jest bardzo łatwe, praktycznie wszędzie kursują liczne autobusy o zróżnicowanym komforcie, a także loty pomiędzy głównymi miastami są w niskich cenach. Malezja to dla nas synonim różnorodności pysznego jedzenia, które także jest bezpieczne dla dzieci, a w razie niechęci Nadii do obcych smaków w wielu sklepach można kupić jedzenie dedykowane dla maluchów. Malezja jest bardzo różnorodna i wiele można zobaczyć co było także kolejnym argumentem za tym, aby wybrać ten kraj. Mamy do dyspozycji piękne plaże z pobliskimi rafami koralowymi, mamy duże miasta pełne różnych zabytków, plantacje herbaty, małe wyspy itd.. można długo wymieniać.

Uważamy, że Malezja to doskonały egzotyczny kierunek dla rodzin, które bez obaw chcą zacząć podróżować po Azji z małymi dziećmi. Planując swoją podróż, każdy znajdzie tu coś dla siebie.

Łukasz, Łukasz Kędzierski – podróże i fotografia

 

Maroko

Maroko na pierwszy wyjazd z małym dzieckiem, w dodatku na rowerze, brzmi dość egzotycznie. Jednak przekonaliśmy się, że był to najlepszy kierunek jaki mogliśmy obrać. Wybraliśmy go ze względu na ekonomikę dolotu, krajobrazy i przestrzenie – zwłaszcza na pustyni i w miarę przewidywalną pogodę w czasie naszej zimy.
Do Maroka wyruszyliśmy w listopadzie 2014 roku, kiedy nasza córka miała pół roku, a syn 3 lata. Zapakowaliśmy sakwy, rozkręcone rowery upchaliśmy w kartony i polecieliśmy do hiszpańskiej Malagi, by dalej ruszyć już na rowerach, na południe. Wtedy to była najtańsza opcja lotu (ok. 1000 zł za całość), teraz bez problemu znajdziemy loty do samego Maroka w porównywalnej cenie.

W samym Maroku spędziliśmy 3 miesiące, zjeżdżając z północy od Ceuty na południe przez Szefszewan, Fez, Rabat, Casablankę, Agadir do Guelmim, zwanego wrotami Sahary. Tam kierując się na wschód przemierzaliśmy pustynię, by z M’hamid autokarem przewalić się przez Atlas do Marakeszu, skąd odlatywaliśmy do Europy. Maroko okazało się przede wszystkim nieziemsko przyjazne, pełne ludzi z otwartymi sercami i domami, do których kluczem okazały się nasze dzieci. Rozszerzanie diety okazało się bułką z masłem, dzięki tadżinowi, kuskusowi, warzywom i owocom. Jednocześnie bez problemu w sklepach kupić można słoiczki dla dzieci, jak również mleko w proszku czy pampersy. My spaliśmy głównie w namiocie rozbijając się na dziko, ale jest to na tyle turystycznie rozwinięty kraj, że noclegi w hotelach czy apartamentach są łatwo dostępne. Na co więc należy uważać…? Na całowanie dzieci;) Marokańczycy wierzą bowiem, że w dzieciach mieszkają aniołowie i dzięki pocałunkom zdobywa się ich wstawiennictwo. Okazało się natomiast, że zupełnie spokojnie jechało się naszymi wehikułami po ichniejszych drogach, a ruch uliczny okazał się bezpieczniejszy niż niejedna polska droga. Choć mogło to wynikać z ciekawości jaką wzbudzaliśmy i wszyscy kierowcy zwalniali na nasz widok. Placów zabaw w Maroku jak na lekarstwo, za to znajdziecie tam całe mnóstwo atrakcji, od wielkiej piaskownicy na plażach i pustyni, po ślady wielkich dinozaurów, których trzeba się naszukać, ale robią wrażenie (np. Anza koło Agadiru). Maroko to dla starszaka też świetny sposób na naukę francuskiego, bo właśnie w tym języku dogadamy się niemal z każdym. Choć Maroko leży na kontynencie afrykańskim bliżej mu do Europy jeśli chodzi o turystykę i infrastrukturę z nią związaną. Maroko na pierwszy, dalszy wyjazd z dzieckiem – zdecydowanie tak!

Ola, Kajtostany

 

Mauritius

My na pierwszy daleki wypad naszego drugiego synka wybraliśmy Mauritius. Ta maleńka wyspa, znajdująca się na wschód od Madagaskaru, była jednocześnie pierwszą wizytą w Afryce dla nas wszystkich. Z niemowlakiem do Afryki?! A i owszem. Gdy wyjeżdżaliśmy, nasz mały Olek miał 6 miesięcy i Mauritius nie był losowym wyborem, a my kierowaliśmy się przede wszystkim tym, że nie ma tam malarii, ani innych tropikalnych chorób oraz, co się z tym wiąże, żadnych obowiązkowych szczepień. Drugim najważniejszym czynnikiem było to, że akurat pojawiły się bezpośrednie loty z Warszawy, a nam bardzo zależało, żeby lot odbywał był bez przesiadki. Dodatkowo braliśmy pod uwagę czy w samolocie dostaniemy łóżeczko dla maluszka (nie bardzo chcieliśmy lecieć ponad 11 godzin z nie siedzącym jeszcze maluchem ciągle na naszych kolanach), a na tej trasie było to możliwe.

Do tego Mauritius to doskonałe jedzenie, piękne widoki i… cudowne plaże, których wybór jest naprawdę ogromny. Na miejscu okazało się, że rodzin z maluchami jest tu całe mnóstwo, a większość z nich to Francuzi (najmłodszy spotkany przez nas osobnik skończył dopiero miesiąc!). Co dla nas jeszcze było plusem to fakt, że wyspa jest odpowiednio przygotowana na przyjmowanie turystów – ma dobrze rozbudowaną bazę noclegową oraz gastronomiczną, a przy plażach często znajdziecie toalety i prysznice, podczas gdy, jednocześnie jest jeszcze bardzo autentyczna i nie przytłoczona betonowymi hotelami czy deptakami.

Kasia, Vanilla Island

 

Meksyk

W mojej opinii cała Ameryka Łacińska jest przystępna dla podróżujących rodzin, wybór kraju uzależniałabym od naszej potrzeby komfortu. Optymalnym miejscem zarówno dla osób przyzwyczajonych do niskobudżetowych podróży jak i tych o większych wymaganiach jest Meksyk. Baza noclegowa jest dobrze rozwinięta (koszt: 6 USD w górę), couchsurfing działa świetnie, ludzie są serdeczni, sieć transportowa jest gęsta i wydolna, powszechnie dostępne jedzenie uliczne ma dobrą jakość i przystępne ceny (np. obiad z kompotem: 3 USD),  a owoce są tanie i znakomite. Woda pitna (tak jak w całej Ameryce Łacińskiej) dostępna jest wszędzie, podobnie jak pieluszki. Nieco trudniej jest ze specjalistycznymi kaszkami dla małych dzieci (do roku), niemniej jednak w aptekach/hipermarketach łatwo można kupić podstawowe mleka (Nestle, Abbott). Dostęp do służby zdrowia jest bezproblemowy, zarówno na poziomie wiejskich przychodni jak i szpitali, a jej poziom śmiało można porównywać z polskim. Geograficznie Meksyk do zaoferowania ma wszystko – od tropikalnych plaż, przez dżungle, pustynie na wysokich górach kończąc, a jego bogata i nieco tajemnicza historia czynią go niezwykle atrakcyjną destynacją zarówno dla dużych, jak i małych podróżników.

Asia, Somos Dos

Oman

Pierwsza podróż z dzieckiem? Oczywiście Oman. Choć może z małym zastrzeżeniem. Jeśli do tej pory Ty i Twoja druga połówka nie wyjeżdżaliście poza granice naszego kraju, lub co najwyżej na wczasy gdzieś w Europie, to może jednak zastanówcie się czy aby na pewno na pierwszą podróż z dzieckiem chcecie wybrać bądź co bądź egzotyczny kraj.

Jeśli jednak jesteś nieco bardziej doświadczony w organizowaniu podróży na własną rękę w daleki świat, to Oman będzie doskonałym wyborem.

Znajdziecie tam prawdziwą egzotykę – bezkresną pustynię, cudowne morze i puste plaże, niesamowite góry i cudownie zielone doliny rzek (wadi). Na dodatek kraj jest bardzo bezpieczny, bez większych zagrożeń i niebezpiecznych stworzeń, z dobrą opieką medyczną (co w przypadku wyjazdu z małym dzieckiem może mieć niebagatelne znaczenie).Kolejny wielki plus, to ludzie. Chyba nigdzie na świecie nie spotkaliśmy się z taką życzliwością i sympatią jak ze strony Omańczyków.

Niedawno koleżanka zapytała, czy w czasie wyjazdu czuliśmy jakieś ograniczenia w związku z tym, że podróżowaliśmy z niemowlakiem (nasza Malwinka miała wtedy 8 miesięcy)? Czy widzieliśmy i doświadczyliśmy mniej niż gdyby odkrywać ten kraj tylko we dwoje? Zdecydowanie powiem że niemowlak w czasie tej wyprawy nie był ograniczeniem. Gdy szliśmy na treking – Malwinkę zabieraliśmy w nosidełku. Na pustyni miała wielką piaskownicę do zabawy, a my cudowne zachody i wschody słońca. Śpiąc w namiocie mieliśmy pewność, że dziecko jest bezpieczne i… nie spadnie nam z łóżka.

Co ważne, nie my pierwsi i nie ostatni wybraliśmy Oman na cel pierwszej podróży z małym dzieckiem. W sieci znajdziecie wiele relacji i opisów takich wyjazdów. Jeśli potrzebujecie więcej szczegółów i opisów jak technicznie przygotować się do takiego wyjazdu – zapraszamy na naszą stronę.

Kasia, Kasai.eu

Republika Południowej Afryki

RPA, a zwłaszcza busz pełen dzikich zwierząt z pewnością nie brzmi zachęcająco dla młodych rodziców. Też byliśmy przerażeni tym pomysłem, mimo że sami na niego wpadliśmy. Nie wiedzieliśmy, czy pożre nas lew lub inne dzikie zwierzę, czy może ukąsi malaryczny komar. W pakiecie też był napad z bronią w ręku na ulicach Johannesburga (można tam kupić sobie koszulkę z napisem “I was shot in Joburg”). Internet trochę nas postraszył i przed nami malowała się wizja, że wszyscy zginiemy i to w dodatku każdy na inny sposób. Rzeczywistość jednak okazała się przychylniejsza.

W Johannesburgu poruszaliśmy się dość swobodnie i nie czuliśmy żadnego zagrożenia (co nie musi oznaczać, że go nie było), aczkolwiek po zmierzchu nie wyściubialiśmy nosa z hotelu. Dziki busz natomiast okazał się najwspanialszym miejscem na odpoczynek. Usytuowane nad brzegami rzek domy gościnne, w których mieszkaliśmy oczarowały nas swoim spokojem, przyrodą, rozgwieżdżonym niebem i gościnnością. Nie dochodziły tu żadne odgłosy cywilizacji. Dzikie bawoły, gnu, impale, a nawet słonie czy hipopotamy przechadzały się nieopodal. W Maninghi Lodge w którym mieszkaliśmy małpy hasały po ogromnym figowcu. Czuliśmy tam niesamowity kontakt z naturą. Wszystko pod okiem opiekunów, mieszkających tam od lat,  którzy zapewniali, że absolutnie nic nam nie grozi, o ile przestrzegamy prostych zasad. A komary? Zimą, czyli podczas naszego lata po prostu ich tam nie ma. Ani razu nie użyliśmy środka przeciwko owadom. Żądni przygód mogą również wybrać się na safari do Parku Krugera lub innych okolicznych rezerwatów. Niestety trzeba się jednak liczyć z długim siedzeniem w samochodzie, co dziecku wcale nie musi odpowiadać. Zorganizowane wycieczki nie zabierają dzieci do 8 roku życia, ale własnym samochodem można po Krugerze bez problemu się poruszać. My, przy mniejszych prędkościach, w czasie obserwacji żyraf, zebr i słoni po prostu wyciągaliśmy dziecko z fotelika. Jak tam było cudownie, możecie zobaczyć na naszym blogu i relacjach na YouTubie.

Ola, Merecz On The Go

 

Sri Lanka

Sri Lanka była naszym pierwszym dalekim kierunkiem w powiększonym składzie, pierwszą daleką podróżą rocznej Marianki. Zależało nam na tropikach i na małej wyspie, bo w planach mieliśmy wyprawę rowerową. Choć Cejlon w wersji rowerowej okazał się mocno wymagający dla rodziców ze względu na klimat, to pod kątem rodzinnych, egzotycznych wakacji był dobrym wyborem. Nie jest to kraj o tak wysokim poziomie obsługi turystów jak np Tajlandia, lecz w licznych źródłach potwierdzały się informacje, że pod wieloma względami jest przyjazny dla rodzin z dziećmi. Jeśli więc ktoś chce jechać z dziećmi w rejony tropikalne, to Sri Lanka wydaje się być jednym z lepszych wyborów.

Czuliśmy się bezpiecznie i ani raz nie zdarzyła nam się nieprzyjemna sytuacja. Sri Lanka nieźle wypada też jeśli chodzi o zagrożenie chorobami tropikalnymi. Od kilku lat nie ma zagrożenia malarią, natomiast występuje denga, więc trzeba monitorować sytuację epidemiologiczną. Nie ma obowiązkowych szczepień, jednak przed wyjazdem zaczepiliśmy całą rodzinę dodatkowo na WZW A i dur brzuszny. Na miejscu dbaliśmy o higienę, stosowaliśmy repelenty na komary. Ważnym aspektem, który rozważaliśmy były standardy opieki medycznej. Na Sri Lance są one na dość wysokim poziomie, a lekarze posługują się angielskim, co mieliśmy okazję przetestować przy okazji zapalenia gardła Marianki. Klimat, z racji temperatury i wilgotności, jest dość uciążliwy, ale mamy wrażenie, że bardziej dla dorosłych niż dla dzieci. Na pewno trzeba zwracać uwagę na klimatyzację, która może być przyczyną infekcji u maluchów, tak jak w naszym przypadku.

Sri Lanka jest względnie łatwa jeśli chodzi o infrastrukturę turystyczną i transport na miejscu. Większość dróg jest w dobrym stanie, nawet boczne z niezłym asfaltem, co było ważne dla nas, rowerzystów. Najwygodniejszym rozwiązaniem dla rodzin z dziećmi jest samodzielne wynajęcie auta, urozmaicone o miejscowe przemieszczanie się tuk tukiem i pociągami.
Z jedzeniem nie było większych problemów, choć dla dzieci nie była to najzdrowsza dieta. W większości hoteli/pensjonatów mogliśmy dostać jedzenie zbliżone do europejskiego jak omlety czy tosty z bardzo słodkim dżemem na śniadanie, a obiad z reguły opierał się o lokalne naleśniki „roti” podawane też słodko. Przebojem było mango i malutkie, słodkie banany. Jeśli chodzi o artykuły dziecięce, to pieluchy i mokre chusteczki można dostać w większości sklepów, natomiast kaszki, czy słoiczki z gotowymi daniami w większych supermarketach.

Stosunek Lankijczyków do rodzin z dziećmi jest bardzo przyjazny. I choć pomysł podróżowania po wyspie rowerem wydawał im się szalony, to byli bardzo życzliwi, pomocni i ciągle uśmiechnięci.

Justyna, Tuptam.pl

 

Stany Zjednoczone

Kilka lat temu dostaliśmy od losu prezent w postaci kilku miesięcy wolnego. Postanowiliśmy spędzić ten czas w podróży. Stanęliśmy przed trudnym, aczkolwiek jakże przyjemnym wyborem: gdzie jechać z trzylatkiem i jego półroczną siostrą. Wybór padł na Stany Zjednoczone i okazało się, że to był strzał w dziesiątkę! Trafiliśmy do kraju olbrzymich przestrzeni, niesamowitych miast i jeszcze bardziej niesamowitej przyrody, cudownych ludzi i krajobrazów do których na pewno kiedyś wrócimy. Stany polecamy każdemu, niezależnie od wieku, jednak jeśli macie małe dzieci, to jest to kraj dla Was idealny. Nie byliśmy chyba nigdy w kraju „łatwiejszym w obsłudze”, bardziej dziecio-przyjaznym niż Stany. Zwłaszcza miejsca najbardziej warte zwiedzenia czyli parki narodowe są w pełni dostosowane do zwiedzających z dziećmi. W każdym z nich na wejściu dostaniecie mapkę pokazującą na które trasy można iść z wózkiem, na które raczej wziąć nosidło, a z którymi zaczekać aż dzieci pójdą do liceum. Również muzea dostosowane są do najmłodszych zwiedzających. Do tego świetnie zaopatrzone sklepy, opieka zdrowotna i wszelkie wygody „cywilizowanego” kraju, rozwiewające standardowe obawy początkującego rodzica. A jak jeszcze zdecydujecie się wynająć lub tak jak my kupić przyczepę lub kampera, Wasza pierwsza podróż z dzieckiem będzie nie tylko niezapomniana, ale też – jesteśmy tego pewni – będzie początkiem wielkiej miłości do kraju za wielką wodą.

Ola, 8 stóp

 

Tajlandia

Do pierwszej dalszej podróży z niespełna roczną wówczas Mają podchodziliśmy podchodziliśmy z wieloma obawami i wielką ostrożnością. Wybór kierunku nie był łatwy. Liczyło się przede wszystkim bezpieczeństwo, łatwy dostęp do opieki medycznej na dobrym poziomie, niskie koszty zakwaterowania i wyżywienia oraz przyzwoite warunki transportu na miejscu. Tęskniliśmy za prawdziwym latem więc musiało to być miejsce, gdzie można się wygrzać. Przy tym wszystkim nie rezygnowaliśmy z naszych marzeń, które ciągnęły nas w stronę Azji Południowo-Wschodniej. Wybór padł na Tajlandię, która spełniała powyższe warunki.

Maja niezwykle szybko zaakceptowała zmianę strefy czasowej i wyższe temperatury. Zasmakowała również w kuchni tajskiej: słodko-kwaśnym kurczaku, krewetkach, rybach, czy ryżu. Zjadała też spore ilości świeżych owoców. Ponieważ funkcję sztućców pełniły maleńkie rączki, bardzo dbaliśmy o ich czystość, do picia podawaliśmy wyłącznie wodę butelkowaną. W efekcie pomimo ogromnego apetytu Mai i ciekawości nowych potraw, nie miała żadnych problemów zdrowotnych.

Bezproblemowa była również komunikacja między odwiedzanymi regionami Tajlandii. Spędziliśmy wiele godzin w pociągach, autobusach, na promach, lataliśmy również po kraju tanimi liniami lotniczymi. Mai nie robiło różnicy, jaki środek transportu wybieraliśmy ani nawet ile trwała podróż. W przerwach między drzemkami chłonęła nowe wrażenia i zaczepiała nowo poznanych ludzi. To działało również w drugą stronę – Tajowie byli zafascynowani dzieckiem o jasnej cerze, blond włosach i niebieskich oczach. Zasypywali Maję uśmiechami, bawili się z nią, nosili na rękach a czasem wręczali niewielkie upominki.

Szybko przekonaliśmy się, że nasz bagaż przywieziony z Polski zapycha wiele niepotrzebnych rzeczy. Tajlandia to przecież nie koniec świata – nie trzeba zapasów pieluszek, mleka modyfikowanego, kaszek i kosmetyków. Wszystko to jest niezwykle łatwo dostępne w licznych supermarketach.

W czasie miesiąca tajskiego urlopu nie zabrakło miejsca na rodzinne plażowanie. Chyba trudniej o lepsze ku temu warunki niż na pustej plaży o drobnym jak mąka piasku i ciepłymi, spokojnymi wodami (wyspy Ko Phangan i Ko Lanta). Pierwszą daleką podróż z Mają zamykały jej pierwsze urodziny, zorganizowane na wyspie dzięki ogromnej uprzejmości miejscowych. Wyjeżdżaliśmy z pewnością, że był to dobrze spędzony rodzinny czas i głowami otwartymi na kolejne wspólne wyjazdy.

Asia, Gdzie są Kasperki

 


 

Może zainteresować Cię również:

Pierwszy lot z niemowlakiem

Jak przetrwać długą podróż z dzieckiem (bez elektroniki)

 

Jeśli uważasz wpis za przydatny, będziemy wdzięczni za udostępnienie. Inne propozycje kierunków oczywiście są również mile widziane. Powodzenia!

 

Tagi
POWIĄZANE WPISY
  • Ela Morgan

    Bardzo przydatny post! My wszak nie obralismy jeszcze tak dalekich kierunkow, ale podrozowalismy po Polsce I Europie juz z 2 miesieczna Amelka I zawsze to byly udane wyprawy. Amelka chlonela nowe dzwieki, zapachy. Uwazam, ze podroze z dzieckiem to same korzysci: nowe doznania I zrelaksowani rodzice skupiajacy uwage na byciu razem. p.s. bardzo podoba mi sie strona w nowej odslonie 🙂

    • Hej Ela, dzięki! Masz rację – podróże to same korzyści, zwłaszcza jeśli chodzi o bycie razem 24/7 😉 Pozdrawiamy!!!

  • Dominika

    Bardzo ciekawy post. My pierwszą wyprawę z niemowlakiem planujemy na Islandię, w miarę blisko, dużo natury, bezpiecznie 😉

  • Można też bliżej, na Sycylię jak zrobiliśmy to my… i później dalej, do China! 🙂
    Tak się rozpędziliśmy, że razem z naszą Oliwką w 14 miesięcy zrobiliśmy 14 lotów xD
    Da się! 🙂

    • Hej Paweł, pewnie, że można bliżej, ale tutaj skupiliśmy się na dalekich wyjazdach. 14 lotów w rok brzmi imponująco (łeb w łeb z naszą Alicją) 😉 Pozdrawiam!

      • No tak tak, ale na zachętę można sobie skoczyć gdzieś bliżej najpierw. Tak w sumie wyszło u nas. Najpierw kupiliśmy bilety do Chin, a później na Sycylię żeby sobie wcześniej jeszcze gdzieś bliżej polecieć 😉
        Ale te nasze dzieci mają fajnie xD
        Pozdrawiamy! 🙂

  • Kasia Bolek

    świetny wpis. u nas pierwsza podróż z Lucy była bliżej, bo do Estonii, ale dalekie podróże nam się marzą batdzo 🙂

  • Kasia

    My wlasnie po pierwszej podróży, Piotruś – 3.5 miesięczny bobas poleciał z nami na Sardynie 🙂 przedluzyliśmy mu tym sposobem spacery przy pięknej pogodzie i ciepełku 🙂

Asia, Łukasz, Maja i Alicja Kasperek

Cześć! Jesteśmy rodziną, która nie wyobraża sobie życia bez podróży. Na co dzień mieszkamy i pracujemy na Śląsku. Staramy się uciekać od rutyny i codziennego pośpiechu, więc gdy to tylko możliwe, pakujemy plecaki i ruszamy w drogę. Odkąd pojawiła się Maja, podróżujemy wyłącznie w pełnym składzie, bo tylko wtedy podróż może być naprawdę udana! A jak to się zaczęło, przeczytacie na stronie "O nas".

Szukaj
Wpisy wg daty
Airbnb
Airbnb

Zarejestruj się i odbierz 100zł na pierwszy nocleg z Airbnb

Newsletter

Znajdziesz nas również na: