Praktycznie

Podróżowanie w ciąży

-
3 listopada 2016

Parę miesięcy temu wychodząc z pracy zaczepiła mnie znajoma. Od razu zauważyła ciążowy brzuszek, pogratulowała więc, a potem szczerze się zdziwiła, że jeszcze chodzę do pracy zamiast leżeć i kompletnie nic nie robić. Z pewnością w głosie rzuciła też: „No, to teraz macie dłuższą przerwę w podróżach”. Zaprzeczając wspomniałam o miejscach, jakie odwiedziliśmy w ostatnich miesiącach – Malezję, Singapur, Francję…  Moja rozmówczyni zamarła ze zdziwienia, jakbym co najmniej odbyła podróż na Księżyc. Dopiero wtedy uświadomiłam sobie, że faktycznie tych ciążowych podróży było całkiem sporo. I to właśnie podróżowanie przyczyniło się do tego, że ostatnie 9 miesięcy minęło jak jeden dzień.

Trudne początki

Powtarza się, że ciąża to nie choroba, choć wiadomo również, że może jej towarzyszyć wiele dolegliwości. Często pojawiają się od razu i właśnie w pierwszym trymestrze są najbardziej uciążliwe. Jest to niezwykle ważny czas w całej ciąży, zaleca się więc wówczas szczególną ostrożność. Nie wyklucza to jednak aktywności i możliwości podróżowania, o ile nie ma ku temu przeciwwskazań medycznych. Kluczową w tej kwestii jest konsultacja z zaufanym ginekologiem i szczegółowe omówienie z nim planu podróży. Jeśli dołożymy do tego naszą gotowość do ruszenia w drogę, nic nie stoi na przeszkodzie, by zacząć się pakować.

Wybierając kierunek, warto bardzo uważnie zbadać temat szeroko pojętego bezpieczeństwa. W pierwszej ciąży podróżowaliśmy po ukończeniu pierwszego trymestru, na miejsce docelowe wybraliśmy asekuracyjnie Portugalię. Co ciekawe, pierwszego dnia pobytu po raz ostatni męczyły mnie nudności. Przez pozostałą część pobytu zmagałam się „jedynie” z obezwładniającą sennością oraz wahaniami nastroju.

W tym roku, podróżowaliśmy już pod koniec pierwszego trymestru udając się na miesiąc do Malezji. Ze względu na zagrożenie chorobami tropikalnymi omijaliśmy dżunglę oraz rejony, gdzie ryzyko zarażenia uznaje się za większe. Mimo tego wciąż stosowałam repelenty, które mogą być używane przez ciężarne (zwykle przeznaczone również dla dzieci) i pamiętałam o moskitierze. Aby zapobiec dolegliwościom żołądkowym, zatruciom pokarmowym, często myłam ręce i rezygnowałam z napojów na bazie wody niepewnego pochodzenia. Nie było jednak skutecznego sposobu na mdłości, które tym razem wcale nie skończyły się w trzecim miesiącu, a na dodatek często trwały przez większość dnia.

Duży problem stanowiło dla mnie w czasie pobytu w Malezji jedzenie – wyjątkowo drażnił mnie zapach smażonych potraw (np. smażonego ryżu). Odpychająca była dla mnie więkość azjatyckich specjałów. W połączeniu z ciążowymi zachciankami, wybór odpowiedniego dania był tym bardziej trudny i czasochłonny.

Środki lokomocji

W obu ciążach podróżowałam wieloma różnymi środkami lokomocji – od autobusów i pociągów, po promy, łodzie i długodystansowe rejsy samolotami. Nie odczuwałam wówczas żadnego dyskomfortu (poza mdłościami), choć niewątpliwie im większy był brzuszek, tym trudniej było mi znaleźć wygodną pozycję, a dłuższe siedzenie zaczęło dawać w kość. Pod koniec ciąży lataliśmy tylko na krótkich dystansach, a najwygodniejszy okazał się samochód dający możliwość częstych przystanków.

mapka lotów w ciąży (17)

mapka lotów w ciąży (17)

Słodka mama

W połowie ciąży (zarówno pierwszej, jak i drugiej) zdiagnozowano u mnie nietolerancję glukozy, czyli tzw. cukrzycę ciążową. Konieczna była ściśle określona dieta – odpowiednie produkty w wyznaczonych ilościach i o wyznaczonych porach. Akurat wtedy, gdy pożegnałam się z nudnościami i obrzydzeniem do wielu wcześniej lubianych produktów i potraw, musiałam znów skrupulatnie dbać o odpowiedni ich dobór i wykluczać te, na które miałam największą ochotę. Nawet ściśle przestrzegając zaleceń dietetycznych kilkakrotna kontrola poziomu cukru glukometrem była niezbędna, zawsze miałam go pod ręką. Podobnie jak pudełka z odpowiednimi porcjami przekąsek spożywanych co dwie godziny. Wszystko to nieco komplikowało przebieg podróży.

dsc_5247

Najważniejsza głowa

Nawet jeśli wszystko dobrze się składa, lekarz daje zielone światło na podróż na drugi koniec świata, podróżowanie wbrew sobie nie ma sensu. Jeśli nie jest się przekonanym do wyjazdów w ciąży, może lepiej przeczekać te parę miesięcy, zamiast męczyć się zamartwianiem i mierzyć z obawami w tym szczególnym czasie. Wtedy podróżowanie zachowa wyłącznie swój słodki smak, którym można się będzie znów cieszyć… w powiększonym gronie oczywiście! 😉

w4

 

O blaskach i cieniach podróżowania w ciąży, bardziej wyczerpująco, możecie przeczytać również na stronie Biegun Wschodni – polecamy!


Jeśli masz jakieś pytania albo sugestie, pisz śmiało w komentarzu albo napisz bezpośrednio do nas. Jeśli uważasz wpis za przydatny, będziemy wdzięczni za udostępnienie go znajomym. Zachęcamy również do zapisania się do newslettera (formularz z prawej) i/lub śledzenia nas na Facebooku. Dzięki!

 

Tagi

18 listopada 2016

POWIĄZANE WPISY
3 komentarze
  1. Odpowiedz

    Okiem Alexa

    3 listopada 2016

    Jakoś nie przyszło mi nawet do głowy żeby z powodu ciąży odkładać plany wyjazdowe. Faktycznie jednak przed wyjazdem sprawdzam wytyczne co do szczepień i bezpieczeństwa w danym miejscu, jednak jeśli dostosuje się tempo podróży do swoich możliwości i nie ma wskazań medycznych to nie widzę najmniejszego powodu by zasiadać na kanapie z pilotem w ręku 😉

Zostaw komentarz:

Asia, Łukasz, Maja i Alicja Kasperek

Cześć! Jesteśmy rodziną, która nie wyobraża sobie życia bez podróży. Na co dzień mieszkamy i pracujemy na Śląsku. Staramy się uciekać od rutyny i codziennego pośpiechu, więc gdy to tylko możliwe, pakujemy plecaki i ruszamy w drogę. Odkąd pojawiła się Maja, podróżujemy wyłącznie w pełnym składzie, bo tylko wtedy podróż może być naprawdę udana! A jak to się zaczęło, przeczytacie na stronie "O nas".

Szukaj
Kategorie

Newsletter

Airbnb
Airbnb

Zarejestruj się i odbierz 100zł na pierwszy nocleg z Airbnb