Kuba Świat

Planeta Kuba

-
7 maja 2018

To jedno zdanie głęboko zapadło mi w pamięć. Wyczytane pomiędzy wieloma poradami przesłanymi mailem przez couchsurfera, okazało się krótkim, ale jakże trafnym określeniem tej części świata. „Kuba to nie kraj, to planeta”.

Rewolucja trwa

Nie daje o sobie zapomnieć. Czai się często w propagandowych plakatach zachwalających zdobycze i ideę rewolucji. Rewolucja z papieru jest dobrodziejstwem, rozwojem, sprawiedliwością. A mimo tych podniosłych haseł Kubańczycy niechętnie o niej rozmawiają korzystając z osiągnięć tej rewolucji, jak stanie w kolejkach do banku, sklepu (jeśli pojawi się w nim rzut czegoś godnego uwagi), zmagania z dostępem do internetu czy wykonywanie pracy bardziej w imię kultu pracy niż godziwej zapłaty. Po cichu mówi się, że ratunkiem są dolary płynące od rodzin, którym udało się wyemigrować do Stanów.

„Nie żyjemy dla samych siebie, tylko dla naszej ojczyzny”

„Wytwarzać dla społeczeństwa naszym obowiązkiem”

 

Kilka lat temu rządzący dali Kubańczykom możliwość prowadzenia tzw. casas particulares, czyli wynajmowania pokojów we własnych domach. Ci, którzy prowadzą taki rodzaj działalności mają lżej – pesos w kieszeni jest zdecydowanie więcej, a i dodatkowe kartki na reglamentowane produkty spożywcze się znajdą.

Casas particulares często działają jak małe hotele. Na szczęście są i takie, w których panuje prawdziwie domowa atmosfera. W czterech ścianach można wtedy wsłuchać się w relacje o niełatwej codzienności i obawy o przyszłość, która bez koniecznych zmian będzie jeszcze trudniejsza do zniesienia.

Poza siecią

Trochę czasu zajęło nam przyzwyczajenie do połączeń „po kubańsku”. Kiedy dostęp do internetu bierze się jako pewnik, dziwić i irytować może, że na Kubie o łączność z wirtualnym światem łatwo nie jest. Pierwszy etap to odnalezienie zazwyczaj niewielkiego biura ETECSA i odstanie w kolejce po kartę-zdrapkę. W tym czasie można rozważyć ile godzin dostępu będziemy potrzebować i wybrać odpowiedni limit karty przy okienku (1 CUC za godzinę). Do połączenia potrzeba teraz tylko odpowiedniego miejsca, gdzie będzie zasięg. Miej oczy szeroko otwarte – jeśli zauważysz grupy gapiących się w komórki Kubańczyków to jesteś u celu.

Jest jednak szczególny rodzaj biznesu, który korzysta z ograniczeń dostępu do internetu. Są to punkty – małe sklepiki specjalizujące się w ściąganiu filmów, wiadomości i tym podobnych, by następnie sprzedawać je na nośnikach danych za 1-2 CUC.

Kto bogaty, kto biedny

Po co iść na studia? Lepiej zostać taksówkarzem, kelnerem w turystycznej miejscowości lub zatrudnić się przy restauracji/barze jako osoba parkująca samochody klientów w odpowiednim miejscu. Lepiej zarabiać na turystach w casas particulares niż pracować jako lekarz specjalista czy pracownik naukowy na uniwersytecie. Po cichu mówi się też, że lepiej być politykiem, to też bardziej dochodowe zajęcie.

Po co więc niektórzy młodzi ludzie decydują się mimo wszystko na dalszą edukację? Jeśli nie z powołania czy aspiracji, to z myślą o wyjeździe za granicę, gdzie będą mogli się realizować w zawodzie.

Za chlebem i kawą

Scena w kawiarni, Hawana.

  • Dzień dobry. Poproszę dwie kawy z mlekiem.

  • Niestety nie mamy mleka.

  • W takim razie bez mleka.

Po 5 minutach wraca kelner.

  • Niestety kawy również nie ma. Ale mamy za to wodę.

Nie udało się z kawą. Ani w tej, ani w sąsiedniej kawiarni. Tego dnia po prostu kawy nie będzie. Spróbujmy kupić wodę w butelce. Słono przepłacić za małą butelkę w pierwszym lepiej zaopatrzonym sklepiku, czy szukać sklepu z większymi, tańszymi butlami?

To może chociaż chleb uda się kupić. Na początek dobrze znaleźć piekarnię, najpewniej schowana będzie gdzieś w bocznej uliczce, często łatwa do przeoczenia. Ale kiedy myślimy, że się udało pani z pełnymi pieczywa półkami w tle informuje, że nie sprzeda przed godziną 12. W lepszym scenariuszu okaże się, że bez kartek możemy kupić ograniczoną ilość gąbczastych bułek. Najłatwiej poszło ze sprzedawcą pieczywa „z worka” na ulicy. Szczęśliwie wypatrzyłam go siedząc w kawiarni i zdążyłam dogonić zanim zniknął za rogiem. Jak się szybko okazało to wypatrywanie jest wstępem do udanych zakupów. Jeśli widzisz kogoś z zakupami podążaj w kierunku, z którego wraca. Jeśli szukasz konkretnego produktu, np. makaronu, uzbrój się w cierpliwość, bo wycieczka może być długa.

Duży sklep może budzić wiele nadziei. To rarytas, którego po prostu nie można przegapić. W środku ludzie tłoczą się przy oszklonych ladach. Do wyboru: farby, gumki i spinki do włosów, metalowy zawór, oleje do pieczenia. Na półkach z tyłu całe rzędy jednakowych proszków do prania i nowość – mleko w kartonie (a nie w proszku). Na półkach i w lodówkach oczywiście nie brakuje rumu, i to w całkiem przystępnej cenie.

Nie dla każdego

Tam, gdzie jest turysta nie ma zwykłych Kubańczyków. Kubańczyk zarabiający miesięcznie przeciętnie 20-40 dolarów nie będzie jadał w nowoczesnych wnętrzach restauracji, ale w małym pomieszczeniu lokalnej knajpki serwującej jedno lub dwa dania. Nie będzie też odwiedzał drogich kawiarni, by napić się kawy wielokrotnie droższej niż ta sprzedawana z termosu z okna małego sklepiku/mieszkania. Nie pojedzie do popularnego kurortu Varadero ani nie ruszy się państwowym Viazulem by zwiedzać swój kraj. Wielu z naszych rozmówców nie wyjeżdża poza najbliższą okolicę swojego miasta.

Stylowa kawiarnia w hawańskiej dzielnicy Miramar

Chyba bardziej „amerykańsko” nie może być. Miramar, Hawana.

W nowoczesnych (i jak na Kubę drogich) restauracjach pomyślano nawet o najmłodszych

Jedna z wielu kawiarni „domowych”

Lodziarnia w centrum Hawany.

Restauracja w Habana Centro

Santeria

Kuba stała się miejscem, gdzie kult santerii ma się bardzo dobrze. Przybyła na wyspę wraz z afrykańskimi niewolnikami i pomimo ewangelizacji wciąż jest częścią życia Kubańczyków. To mieszanka wierzeń afrykańskich, szamanizmu z chrześcijaństwem, pełna wielu tajemnic.

W Hawanie widywaliśmy postaci ubrane na biało od stóp do głów. Jak się dowiedzieliśmy w ten sposób demonstruje się uczestnictwo w długotrwałym obrzędzie oczyszczania. Jego elementem jest też golenie głowy, odpowiednia dieta i powstrzymanie się od dotykania innych ludzi. Oczywiście santeria to o wiele więcej niż jeden obrzęd. Broni się jednak skutecznie przez zbytnią ciekawością obcych, zostaliśmy więc z wrażeniem, że santeria to rodzaj szamańskiej magii. I być może sposób na trudną do zrozumienia otaczającą rzeczywistość.

 


Kuba to planeta, miejsce niezwykłe. Pełne absurdów i trudne do zaszufladkowania. Nie jest pełna szczęśliwych ludzi, ale też nie składa się wyłącznie z nieszczęśników. A codzienne problemy nie tylko przygnębiają, ale również w jakiś sposób jednoczą i stają się często okazją do rozmów (na przykład w kolejce). W dwa tygodnie dotknęliśmy zaledwie jej niewielkiej części, wyjeżdżaliśmy ze świadomością, że wiemy o niej za mało. Wiele rzeczy pozostało dla nas niezrozumiałych, ale mimo to polubiliśmy tą kubańską inność.

Więcej o życiu na Kubie przeczytasz między innymi w dwóch (mocnych) tekstach u Basi Stawarz oraz na Cuba.miamor.pl .

 

 

Tagi
POWIĄZANE WPISY
Asia, Łukasz, Maja i Alicja Kasperek

Cześć! Jesteśmy rodziną, która nie wyobraża sobie życia bez podróży. Na co dzień mieszkamy i pracujemy na Śląsku. Staramy się uciekać od rutyny i codziennego pośpiechu, więc gdy to tylko możliwe, pakujemy plecaki i ruszamy w drogę. Odkąd pojawiła się Maja, podróżujemy wyłącznie w pełnym składzie, bo tylko wtedy podróż może być naprawdę udana! A jak to się zaczęło, przeczytacie na stronie "O nas".

Szukaj
Newsletter

Znajdziesz nas również na:
Airbnb
Airbnb

Zarejestruj się i odbierz 100zł na pierwszy nocleg z Airbnb