Czytelnia

Literackie podróże – listopad 2018. Cztery propozycje na dłuższe wieczory.

-
3 grudnia 2018

Jak przetrwać leżenie plackiem w szpitalu? A potem kolejne tygodnie choć w zdecydowanie przyjemniejszych warunkach w domu, to nadal z zaleceniem bezruchu? Moja złamana noga poskładana operacyjnie śrubami i blaszką zafundowała mi sporo wolnego czasu. Z chęcią przeznaczyłabym go na podróże, ale skoro jestem uziemiona pozostało mi o nich poczytać. Odkurzyłam więc listę książek, które czekały na swoją kolej na półce, dodałam nowości i z niemałą przyjemnością pochłonęłam. Podsuwam kilka propozycji na podróż wyobraźni w długie jesienne wieczory.


„Nur. Zapiski afgańskie”, Monika Bułaj, wyd. National Geographic

Nur znaczy światło. Światło pada na zwykłych ludzi, nomadów w Afganistanie. Taki Afganistan nie jest ani straszny ani piękny, opis jest wyważony i skrupulatny. Autorka czerpie bowiem ze swojego doświadczenia z podróży, która odbywała się u boku Afgańczyków. Trafia do pasztuńskich namiotów, wchodzi do meczetów, ubiera się w burkę i uczy codzienności afgańskich kobiet. Ale relacja nie jest rodzajem pamiętnika, to oryginalny zapis pojedynczych wrażeń i spotkań uzupełniony mnóstwem odwołań literackich, kulturowych. A wszystko to napisane świetnym językiem (ogromny szacunek dla autorki) i opatrzone dobrymi zdjęciami.

W tej książce nie ma gotowych tez, łatwej fabuły i podziału na czarne i białe (wyjątek stanowią czarno-białe fotografie). Nie ma klasyfikowania i szufladkowania. Jest prawdziwa podróż do Afganistanu z wszystkimi jej blaskami i cieniami.

 

“Chrobot”, Tomasz Michniewicz, Wyd. Otwarte

Książkowa nowość Tomasza Michniewicza zabiera nas w podróż w codzienność siedmiu osób z różnych zakątków świata będąc jednocześnie podróżą w czasie. Nic dziwnego, że po lekturze głowę zaprzątają myśli o tym, jak bardzo miejsce urodzenia może determinować ludzkie losy i jak bardzo wpływać na postrzeganie świata. I jak wielkimi jesteśmy szczęściarzami w Polsce pomimo wielu jej bolączek i niedoskonałości.

Bohaterami książki są zwykli ludzie i ich codzienność, w której funkcjonują pomimo wielu ograniczeń, ubóstwa czy niebezpieczeństw. Ich definicja szczęścia, miłości i wolności potrafi zadziwić. Ciężko przerwać czytanie bez chwili refleksji, umysłowego “chrobotu”. Nie potrafię się uwolnić od mimowolnego porównania mojego dzieciństwa z dzieciństwem bohaterów z Finlandii (Mika), Kolumbii (Juanita), Japonii (Kanae), Ugandy (Marggie), Indii (Madhuri), Stanów Zjednoczonych (Casey) oraz Zimbabwe (Reilly).

Nie trzeba chyba dodawać, że książkę czyta się szybko – to akurat nie jest nowością jeśli chodzi o pióro Tomka Michniewicza.  Ale najlepsze jest w książce moim zdaniem skupienie się na zwykłych ludziach, codzienności z wszystkimi cieniami i blaskami, z pełnią reporterskiej rzetelności.

Znalazłam w „Chrobocie” miejscami charakter pisania Caparrosa (autora głośnej książki „Głód”). To  konkretne liczby, dane i fakty, które dają pełniejszy obraz sytuacyjnego uwikłania bohaterów.

„Merhaba”, Witold Szabłowski, Grupa Wydawnicza Foksal

Ta książka trochę przeleżała na półce. Zaczęłam czytanie, ale pierwsze strony nie wciągnęły mnie na tyle, by dotrzeć szybko do końca. W drugim podejściu z każdą stroną uświadamiałam sobie, że o Turcji właściwie niewiele wiem. „Merhaba (…)” dała mi okazję, by odkryć te strony, o których niewiele pisze się w gazetach, czy przedstawia w telewizji. Tym bardziej, że opiera się na tureckim doświadczeniu autora, który spędził tam wiele czasu studiując i pracując.

Pamiętam rozmowy z Sinanem, couchsurferem z Turcji pracującym na kontrakcie na Kubie. Pomagał zrozumieć nam tamtejszą mentalność, kulturę, ale równie ciekawe było jego spojrzenia na turecką ojczyznę. Patrzył na nią z boku, chłodnym okiem, operował faktami. Potwierdzenie jego słów i podobny wielowymiarowy obraz Turcji znalazłam w książce Pawła Szabłowskiego. To kraj pełen rozdźwięku i stereotypów, nowoczesny a jednocześnie często podążający ścieżką dawnych okrutnych tradycji.  Ma za sobą chwile chwały, ale i boryka się z wieloma poważnymi problemami, o których autor pisze z dużą skrupulatnością. Osobisty słownik turecko – polski i forma reportażu okazuje się strzałem w dziesiątkę, by ułatwić nam zrozumienie dzisiejszej Turcji.

„Okagesama. Japoński przepis na dobre życie”, Yutaka Yazawa, Grupa Wydawnicza Foksal

Niedawno na łamach „Kontynentów” natknęłam się na artykuł czytam o teatrze japońskim, a właściwie kilku jego formach. Relacja na temat tego skrawka niezwykłej kultury japońskiej wciągnęła mnie i zafascynowała bo była jak podróż w baśniową rzeczywistość. Dziwna, inna a może po prostu niezrozumiana? Jaka jest Japonia?

Yutaki Yazawe zabiera nas w podróż, która krok po kroku tłumaczy japońską kulturę i styl życia. Opowiada o samurajach, władczyniach, duchowości, ale również relacjach rodzinnych i ważnych elementach codzienności. Każdy rozdział to odrębny kawałek japońskości, o którym można by napisać osobną książkę. Yutaki dotyka ich powierzchownie nie przytłaczając nadmiarem informacji. Mam wrażenie, że treści jest tyle, ile konieczne w każdym przewodniku dla początkujących japonofilów. Z pewnością sięgnę po książkę ponownie przed podróżą do Japonii.

Pozostaje odpowiedzieć na pytanie: co to jest okagesama? Jaki jest ten przepis na dobre życie? Odpowiedź stanowi niezwykła mieszanina shirini-yoku (kąpieli leśnych), techniki kintsugi, filozofię wabi-sabi czy też koncepcji szczęścia ikigai. Do tego trzeba jeszcze dodać parę składników, ale o tym już w samej książce.


 

Konkurs

Dla naszych czytelników mamy jedną książkę „Okagesama. Japoński przepis na dobre życie”. Aby ją otrzymać, poleć nam w komentarzu jedną z ostatnio przeczytanych książek o świecie (nie musi to być książka podróżnicza) i krótko uzasadnij wybór. Konkurs trwa do środy 5 grudnia godz. 21:00. Najciekawszą naszym zdaniem odpowiedź nagrodzimy książką 😉

Tagi
POWIĄZANE WPISY

Zostaw komentarz:

Asia, Łukasz, Maja i Alicja Kasperek

Cześć! Jesteśmy rodziną, która nie wyobraża sobie życia bez podróży. Na co dzień mieszkamy i pracujemy na Śląsku. Staramy się uciekać od rutyny i codziennego pośpiechu, więc gdy to tylko możliwe, pakujemy plecaki i ruszamy w drogę. Odkąd pojawiła się Maja, podróżujemy wyłącznie w pełnym składzie, bo tylko wtedy podróż może być naprawdę udana! A jak to się zaczęło, przeczytacie na stronie "O nas".

Szukaj
Kategorie

Newsletter

Airbnb
Airbnb

Zarejestruj się i odbierz 100zł na pierwszy nocleg z Airbnb