Iran Świat

Abyaneh, Maranjab, Nushabad – czyli co zobaczyć w okolicy Kaszanu

-
5 lipca 2017

Nie ulega wątpliwości, że będąc w Iranie trzeba wpaść do Kaszanu. Być może wiąże się to z efektem pierwszego (pozytywnego) wrażenia, ale bardzo polubiliśmy to niewielkie miasto. Na tyle, że do hotelu wracaliśmy wyłącznie spać a rankiem zrywaliśmy się, by znów dać się zaskoczyć. Nie inaczej było z okolicami Kaszanu, których odkrywanie było dla nas i dzieci świetną przygodą.

Podziemne miasto (Nushabad)

Kiedy upał daje się we znaki w tunelach podziemnego miasta panuje przyjemna, orzeźwiająca temperatura. Uważa się, że właśnie schronienie przed skwarem skłoniło miejscowych do wydrążenia korytarzy. Z czasem okazały się również niezawodną kryjówką przed wrogimi najeźdźcami, a także pułapką na intruzów, którym udało się wedrzeć do środka. Więcej ciekawych informacji można usłyszeć od pana sprzedającego wejściówki, który pełni jednocześnie rolę przewodnika podziemnego miasta.  Zanim się na niego natknęliśmy, zdążyliśmy już pobawić się z Mają w duchy i zbudować własną historię na temat tego, kto w którym pomieszczeniu mógł zamieszkiwać.

Meczet Aran va Bidgol

Jeśli czegoś z pewnością nie brakuje w Iranie oprócz gościnności, to meczetów. Nie sposób odwiedzić wszystkie polecane przez przewodniki, ale niektórych nie da się po prostu przegapić. Tak jest w przypadku meczetu Aran va Bidgol, który z zewnątrz przypomina bardziej bajkowy pałac niż miejsce modlitw.

Pustynia Maranjab

Niedaleko Kaszanu rozciąga się bezkresna pustynia. Urozmaiceniem w szaro-żółtym krajobrazie są stada wielbłądów i wyrastający z pustynnej nicości karawanseraj, czyli zajazd dla karawan. W jego skład wchodzi spory plac, wokół którego znajdują się pomieszczenia dające schronienie przed słońcem i wysokimi temperaturami.

 

Na pustyni znajduje się również Słone Jezioro Namak, jednak w maju nie było aż tak okazałe jak chociażby solnisko na chilijskiej Atakamie, nie wspominając nawet o boliwijskim Salar de Uyuni.

Abyaneh

Można powiedzieć, że trafiliśmy na ambitnego taksówkarza. Na trasie Kaszan-Esfahan nie tylko zabrał nas w parę urokliwych miejsc, ale również chętnie o nich więcej opowiedział i oprowadził. W efekcie do Esfahanu dotarliśmy parę godzin później niż przewidywaliśmy.

Abyaneh, wpisane na listę Unesco, trzeba jednak koniecznie zobaczyć zapominając o jakichkolwiek terminach. W tej wiosce na zboczu wzgórza czas zamknął się w kaskadach czerwonych, glinianych domów. Nieliczni, w większości sędziwi ich mieszkańcy, próbują sprzedać pamiątki. Czynią to w sposób niemal nieśmiały zapraszając do wnętrza przerobionych na sklepiki izb. Podejrzewam, że po ramadanie mogą liczyć na więcej potencjalnych klientów. W owym czasie byliśmy jednak prawie jedynymi turystami.

Z sąsiednich wzgórz rozciąga się cudowny widok na Góry Karkas oraz oczywiście samą wioskę Abyaneh, która najlepiej prezentuje się skąpana w świetle zachodzącego słońca.

Tagi
POWIĄZANE WPISY
Asia, Łukasz, Maja i Alicja Kasperek

Cześć! Jesteśmy rodziną, która nie wyobraża sobie życia bez podróży. Na co dzień mieszkamy i pracujemy na Śląsku. Staramy się uciekać od rutyny i codziennego pośpiechu, więc gdy to tylko możliwe, pakujemy plecaki i ruszamy w drogę. Odkąd pojawiła się Maja, podróżujemy wyłącznie w pełnym składzie, bo tylko wtedy podróż może być naprawdę udana! A jak to się zaczęło, przeczytacie na stronie "O nas".

Szukaj
Wpisy wg daty
Airbnb
Airbnb

Zarejestruj się i odbierz 100zł na pierwszy nocleg z Airbnb

Newsletter

Znajdziesz nas również na: