-
31 października 2014

Czasem każdy ma ochotę nieco zboczyć z wydeptanego szlaku i pobyć gdzieś w zupełnie nowym, a jednocześnie bardzo zwyczajnym miejscu. My również takie wybraliśmy na mapie parę dni wcześniej. Co takiego można zobaczyć w Jajcach? Można na przykład przespacerować się pod największym  w Europie (22m) wodospadem znajdującym się w samym centrum miasta.

W Jajcach poza wodospadem turysta odnajdzie niewiele więcej atrakcji. Można na przykład zwiedzić katakumby, do których możemy się dostać zdobywając klucz. Ten zwykle przechowywany jest w takich miejscach jak pobliski sklep czy też zakład fryzjerski. Mieliśmy szczęście, że ktoś nas dostrzegł przy wejściu i po chwili pojawił się chłopak odpowiedzialny za wpuszczanie do “zabytku” za odpowiednią opłatą. Mimo że nie mieliśmy wystarczającej ilości monet i tak wpuścił nas do środka.

Po zwiedzeniu wzdłuż i wszerz głównej ulicy i pobliskich atrakcji  w deszczu i chłodzie dobrze się gdzieś zagrzać. W Jajcach trudno o nocleg, zależało nam na przystępnej cenie  i przyzwoitych warunkach więc zachęcająca wydała się oferta Homestay zachwalana przez miejscowy zalążek informacji turystycznej. Na miejscu okazało się, że homestay będzie polegał na wynajęciu całego mieszkania,  niestety w praktyce okazało się, że kontakt z miejscowymi o jakim myśleliśmy ograniczał się do kwestii odbioru drewna do pieca. Maja miała cieplutko o ile tatuś  dobrze napalił w “kominku” i jeszcze w nocy kilkakrotnie dorzucił drwa 😉

Niedaleko Jajec wybraliśmy się na wycieczkę nad jezioro Pliva. Poza sezonem możemy tutaj liczyć na ciszę i spokój, jedynie opuszczona infrastruktura pozwala nam domyślić się, że w miesiącach letnich nie brakuje tutaj wodnych rozrywek. Przy brzegach można przespacerować się po urokliwych drewnianych pomostach i podziwiać, jak to nazwaliśmy “ule” czyli średniowieczne młyny na rzece.


W drodze powrotnej (kierunek: Zagrzeb) chcieliśmy jeszcze wydać resztki miejscowej waluty (niewymienialnej poza granicami BiH) więc szukaliśmy miejsca, gdzie przed przekroczeniem granicy można coś zjeść. Zachęceni gwarem wewnątrz jednej z knajp w “centrum” miejscowości Gradiška postanowiliśmy do niej zajrzeć (wiadomo że obecność miejscowych to często najlepsza rekomendacja). Niestety bar oferował jedynie różnego rodzaju trunki, jednak nagle otoczyła nas gromada ludzi gadających coś do Mai, zaczęli też dyskutować między soba, po czym znikąd pojawił się mężczyzna, który oznajmił, że  osobiście zaprowadzi nas do dobrej restauracji. Nie zniechęcił go fakt, że przyjechaliśmy samochodem, a gdy tylko otwarliśmy drzwi wpakował się na torby, które zalegały przed przednim fotelem pasażera. Do knajpki byl kawałek drogi, nasz pasażer jednak się tym nie zrażał i po dotarciu na miejsce i oddaniu nas w ręce właściciela, pożegnał się i udał się na piechotę z powrotem.

W knajpce od razu wyłożyliśmy jasno naszą sytuację finansową wysypując drobniaki na stół. Poprosiliśmy o coś dobrego w tej cenie, a wkrótce na stole pojawiły się ogromne porcje miejscowych specjałów. Cena i ilość naszych środków najwyraźniej nie grała roli, więc zrewanżowaliśmy się jednym z ostatnich prezentów-drobiazgów jeszcze z Polski.

Posiłek umilała nam pogawędka z gospodarzem, który był ciekawy naszej podróży z tak malutkim dzieckiem. Przy okazji okazało się, że mówi po niemiecku więć mogłam z nim swobodniej porozmawiać. Faktycznie to dziwne uczucie używać niemieckiego w rozmowie z miejscowym w Republice Serbskiej. A wszystko znów sprowadzało się do losów rodziny właściciela restauracji, która w czasie wojny musiała szukać azylu za granicą i przeniosła się do rodziny w Niemczech. I mimo, że udało im się tam rozpocząć nowe życie w lepszych niż wcześniej warunkach to i tak po wojnie wrócili w powojenne rodzinne strony.


Informacje praktyczne

Noclegi: W miejscowości Jajce spaliśmy prywatnym apartamencie zorganizowanym za pośrednictwem Jajce Tourism .

Z czystym sumieniem polecamy najnowsze (2017) wydanie przewodnika „Bałkany” wydawnictwa Pascal (link do Ceneo), autorstwa Oli z Bałkany według Rudej.

Tagi
POWIĄZANE WPISY
Asia, Łukasz, Maja i Alicja Kasperek

Cześć! Jesteśmy rodziną, która nie wyobraża sobie życia bez podróży. Na co dzień mieszkamy i pracujemy na Śląsku. Staramy się uciekać od rutyny i codziennego pośpiechu, więc gdy to tylko możliwe, pakujemy plecaki i ruszamy w drogę. Odkąd pojawiła się Maja, podróżujemy wyłącznie w pełnym składzie, bo tylko wtedy podróż może być naprawdę udana! A jak to się zaczęło, przeczytacie na stronie "O nas".

Szukaj
Kategorie

Newsletter

Airbnb
Airbnb

Zarejestruj się i odbierz 100zł na pierwszy nocleg z Airbnb