Bałkany Czarnogóra Europa

Czarnogóra

-
30 października 2014

Czarnogóra miała być naszą „ wisienką na torcie” w czasie całej bałkańskiej przygody. Pod względem krajobrazowym spełniła nasze oczekiwania, ale niestety odkryliśmy również jej inne, ciemniejsze (żeby nie powiedzieć czarne – jak nazwa wskazuje) oblicze. Poza widokami i przemiłymi miejscowymi ludźmi, to również bardzo zmieniony kraj, który z roku na rok traci coraz więcej swej autentyczności. Zamiast pięknych plaż dostępnych dla każdego znajdujemy luksusowe, zbudowane z dużym przepychem hotele. Gdzie tylko się da wciskają się z zabudową kolejni zagraniczni bogaci inwestorzy. Nadzwyczaj często słyszy się język rosyjski i ma się wrażenie, że rosyjscy krezusi czują się jak u siebie.

Kotor

 

Zapierające dech w piersiach widoki to wizytówka Czarnogóry. Dodatkowo gratką dla kierowców jest możliwość przetestowania swoich umiejętności na krętych i wąskich górskich drogach. Na szczególną uwagę zasługuje “stara” droga z Kotoru do Cetinje przez Park Narodowy Lovcen, na której znajduje się dokładnie 25  180-stopniowych zakrętów.

Na wielu widokówkach z Czarnogóry znajduje się zdjęcie miasteczka Sveti Stefan na charakterystycznym małym półwyspie. Prowadzi do niego jedynie wąski wjazd, którym dostają się do starego centrum już nie okoliczni mieszkańcy, ale korzystający z luksusów bogacze płacący nawet kilkaset euro za noc. Plaże Sveti Stefan wciąż są dostępne dla każdego skłonnego wyrzucić kilkadziesiąt euro za wejście.

Radovici

Noclegi rezerwowaliśmy z dnia na dzień i tak trafiliśmy do miejscowości Radovici; problem tylko w tym, że poza nazwą apartamentu nie mieliśmy dokładnego adresu. Wjeżdżając do miasteczka rzuca nam się w oczy znak Apartman Radovici prowadzący do stojącego obok pokaźnego domu. Dziwne wydaje nam się to, że jakoś nikogo tam nie widać, nikt na nas nie czeka, ale tłumaczymy sobie, że przecież jesteśmy poza sezonem i pewnie resztki turystów wolą tłoczyć się bliżej miasta. W końcu pojawia się jakiś starszy pan z jeszcze starszym kumplem. Dogadujemy  się z nimi rozumiejąc co piąte lub dziesiąte słowo. Rezerwacja, apartman, email z potwierdzeniem – No problem!  Pojawia się młodsza kobieta z kluczami i zaczyna nas oprowadzać po pokojach. Wszystko dzieje się błyskawicznie, ale zaczynamy dostrzegać różnice w wyglądzie apartmanów w rzeczywistości i na zdjęciach w ofercie. Wszystko pozamykane na dziesięć zamków, pokoje nieprzygotowane na przyjęcie gości, zawalone plastikowymi kompletami wypoczynkowymi, kocami i pościelami. Po upływie jakichś 30 minut w końcu Łukasz dochodzi do porozumienia ze starszym panem „No problem” i okazuje się, że to jednak nie to miejsce, gdzie mamy zamówiony nocleg. Nasz jest kawałek dalej i też zwie się Apartman Radovici, oczywiście pan “no problem” nas tam zaraz zaprowadzi, tylko najpierw trzeba gości poczęstować. Jest więc piwo, kawa, napoje, rozmowy na miarę naszych językowych możliwości. I tak kolejne minuty mijają na miłej pogawędce z dwoma starszymi panami. Oczywiście przewija się akcent sympatii do Polaków oraz opowieść  o przygodach w młodości. Gospodarz dotrzymuje słowa i po skończeniu butelki zimnego piwa wsiada do swego wysłużonego mercedesa i jadąc za nim trafiamy pod poprawny adres. No problem!

Na podjeździe czeka już na nas uśmiechnięta starsza pani. Jeszcze wymiana uścisków między obojgiem gospodarzy i już lądujemy na tarasie ugoszczeni herbatą i świeżo upieczonym ciastem.

Takich miłych akcentów spotkało nas potem jeszcze więcej ze strony starszej pani. Oprócz popołudniowych pogawędek przy kawie i herbacie codziennie rano na klamce znajdowaliśmy zawieszoną siatkę ze świeżo zerwanymi z drzewa mandarynkami. Do tego większość pobytu spędzamy w dużo większym apartmanie (w cenie małego) bo przecież tak będzie dla nas, a przede wszystkim dla malej beby, dużo wygodniej.

Plaże i widoczki jak z pocztówek. Tylko jak się na nie dostać? W większości niestety stanowią własność hoteli więc przeciętny turysta (ale także miejscowi) muszą przedzierać się wąskimi przejściami czy też korzystać z mniej przyjaznego dojścia, jeśli w ogóle takowe jest dostępne. Ale za to już na miejscu możemy poza sezonem cieszyć się opustoszałą plażą i wsłuchiwać w szum fal.

Budva

W Budvie można znależć wszystko, czego przeciętny turysta potrzebuje. Piękne widoki na góry, urokliwe zatoczki, przystanie z okazałymi jachtami, stare miasto, nowoczesną część z wielkimi centrami handlowymi oferującymi szereg rozrywek. Ale…czy to tak naprawdę wciąż ta prawdziwa Czarnogóra? Przeciętnego Czarnogórzanina nie stać na takie rozrywki, co nie tylko widać w statystykach, ale również słyszy się od zwykłych ludzi. Co więcej, w mieście zdecydowana większość budynków, terenów nie należy już do Czarnogórzan, ale stanowi część kapitału zagranicznego. Okazałe apartmenty z tarasami zawisającymi nad wybrzeżem powstają jak grzyby po deszczu, a ukierunkowane są na rozbuchane potrzeby przybywających tutaj bogaczy.

Można powiedzieć, że Budva wygląda lepiej niż sama stolica – Podgorica, do której prowadzą podrzędnej jakości drogi i właściwie nie znajdziemy jej rekomendacji w większości przewodników.

Jezioro Szkoderskie, na pograniczy z Albanią

Jezioro Szkoderskie, na pograniczy z Albanią

Stari Bar

Granat bomba! Stari Bar

Warto spędzić trochę czasu w Barze, szczególnie w Starym. Znajdziemy tam ruiny fortecy, które możemy spokojnie pozwiedzać nie martwiąc się o nadmierny tłok. Warto wspiąć się na wzgórze nie tylko dla samych ruin, ale dla niesamowitego widoku majestatycznych gór okalających miejscowość.

Ostrog Monastery

Ostrog Monastery

Ostrog Monastery

Ostrog Monastery

Ostrog Monastery

Z Czarnogóry jedziemy z powrotem do Bośni i Hercegowiny. W drodze do Sarajewa spontanicznie decydujemy się odwiedzić Klasztor Ostrog, sądząc po mapie, że wystarczy zboczyć z trasy o zaledwie kilkanaście kilometrów by tam dotrzeć. Niestety droga okazuje się długa i kręta, tak jak większość tras w Czarnogórze.  Pokonując kolejne zakręty mamy nadzieję, że to już ostatni, niestety zaraz za nim pojawia się następny. Klasztor okazuje się być prawie na samym szczycie potężnej góry, na wycieczkę poświęcamy jakieś trzy godziny jazdy a docelowe miejsce nie budzi naszego zachwytu poza niesamowitą lokalizacją samego klasztoru. Na miejscu spotykamy całe grupy pielgrzymów, być może gdybyśmy byli ich częścią i rozumieli ich radość ze spotkania z popem nasze odczucia byłyby inne.

W drodze do Sarajewa przejeżdżamy przez malowniczy kanion rzeki Tary, który w niektórych miejscach dorównuje głębokością słynnemu kanionowi w Colorado. To miejsce, gdzie z pewnością warto się zatrzymać przynajmniej na parę dni, jeśli kiedyś wrócimy do Bośni i Hercegowiny to poświęcimy temu regionowi więcej czasu. Na razie musimy pogodzić się z pewnym podróżniczym niedosytem.


Informacje praktyczne

Czarnogórę odwiedziliśmy w październiku 2013, zupełnie poza sezonem. Dlatego mogliśmy sobie pozwolić na brak planu i rezerwację noclegów z dnia na dzień.

Noclegi warto rezerwować przez wyszukiwarki jak Hotelscombined.pl lub szukając noclegu bezpośrednio u gospodarzy (raczej poza sezonem). Spędziliśmy dwie noce w Budvie oraz dwie w Radovici, płacąc za nocleg ok. 30€.

Poruszając się własnym samochodem, warto pamiętać, że w szczycie sezonu w nadmorskich miejscowościach jest ogromny problem z parkowaniem, a ceny powyżej 1€ za godzinę są standardem. W październiku nie mieliśmy już z tym problemu.

Bardziej wyczerpująco o Czarnogórze przeczytasz w mocno praktycznym wpisie Karola Wernera: Atrakcje Czarnogóry.

Z czystym sumieniem polecamy również najnowsze wydanie (2017) przewodnika „Bałkany” wydawnictwa Pascal (link do Ceneo), autorstwa Oli z Bałkany według Rudej.

Tagi

31 października 2014

POWIĄZANE WPISY
Asia, Łukasz, Maja i Alicja Kasperek

Cześć! Jesteśmy rodziną, która nie wyobraża sobie życia bez podróży. Na co dzień mieszkamy i pracujemy na Śląsku. Staramy się uciekać od rutyny i codziennego pośpiechu, więc gdy to tylko możliwe, pakujemy plecaki i ruszamy w drogę. Odkąd pojawiła się Maja, podróżujemy wyłącznie w pełnym składzie, bo tylko wtedy podróż może być naprawdę udana! A jak to się zaczęło, przeczytacie na stronie "O nas".

Szukaj
Kategorie

Newsletter

Airbnb
Airbnb

Zarejestruj się i odbierz 100zł na pierwszy nocleg z Airbnb