Chile Świat

Chile – nasz pierwszy raz na półkuli południowej

-
13 grudnia 2014

Co jest najsilniejszą motywacją do wyruszenia w podróż? Z pewnością chęć poznania nowych miejsc i ludzi, ale często również splot korzystnych okoliczności.

Ameryka Południowa to kierunek, który od dawna był w czołówce wymarzonych podróży. Niestety z uwagi na wysokie koszty przelotu nie było to marzenie łatwe do zrealizowania i pozostawało w planach na kolejne lata. Na szczęście niepowtarzalna okazja zweryfikowała nasze plany. Promocja (albo raczej błąd taryfowy) hiszpańskich linii lotniczych spowodowała, że podróż na odległy kontynent stała się możliwa za niemal jedną trzecią regularnej ceny. Na decyzję mieliśmy jakąś godzinę i właściwie od początku wiedzieliśmy że nie przepuścimy takiej okazji. Lecimy do Chile!

Od tego czasu towarzyszyły nam „znaki” rodem z miejsca, w które się udawaliśmy. W magazynie „Podróże” trafialiśmy na artykuły o Chile, w telewizji pojawiały się programy o pustyni Atacama, spotykaliśmy ludzi, którzy byli tym kierunkiem zachwyceni, zaś podczas pobytu w Berlinie w mieszkaniu Rodziny bez Granic  nocowaliśmy w pokoju pełnego plakatów i pamiątek z Chile. Tym bardziej nie potrafiliśmy się doczekać pierwszego spotkania z tym krajem.

 

Nasz podróżniczy entuzjazm wystudziła nieco choroba Mai na tydzień przed wylotem. Żłobek, do którego uczęszcza, został zamknięty z uwagi na panujący wirus. Okazało się jednak, że nasze dziecko ma jedynie przeziębienie i kaszel, a podczas wizyty kontrolnej lekarz uznał, że wyjazd na pewno jej nie zaszkodzi. Zapakowaliśmy więc odpowiedni asortyment leków i w drogę. Maja wylatywała z kaszlem a już na drugi dzień pobytu w Chile była całkowicie zdrowa 😉

Mimo, że była to druga daleka podróż w tym samym roku z Mają, mieliśmy nieco obaw co do tego, jak zniesie szesnastogodzinną podróż samolotem. Od ostatniego wyjazdu minęło 7 miesięcy, w tym czasie Maja zaczęła swobodnie się poruszać i nauczyła się wyrażać swoje zdanie w bardziej stanowczy sposób. Do tego wyrosła na tyle, że nie mieściła się już w łóżeczku, które zapewniają dla maluszków linie lotnicze, więc wyruszaliśmy nastawieni na to, że będzie spała na naszych kolanach (nie miała przypisanego miejsca). Nie docenialiśmy chyba naszego małego podróżnika – Maja prawie całą noc przespała, a pozostałą część podróży spędziliśmy na zabawach i wygłupach. Do tego przy odprawie i nadawaniu bagażu na lotnisku w Berlinie obsługa Iberii zaoferowała nam dodatkowe miejsce bez żadnych dodatkowych opłat. W drodze powrotnej załapaliśmy się nawet na cały rząd 4 foteli, dzięki czemu mogliśmy się w miarę wygodnie wyspać.

 

Na naszą chilijską przygodę mieliśmy jedynie 2 tygodnie – zbyt mało by się nią nasycić, wystarczająco dużo by mieć ochotę wrócić po więcej. Niezwykłe, nieraz księżycowe krajobrazy, niespotykana cisza, fascynująca natura, otwarci ludzie, w końcu piękne widoki u góry i z góry (wyjaśnienie w kolejnych wpisach). To był naprawdę ciekawie spędzony czas. Chile to nasza kolejna „wyprawa życia”.


Wszystkie wpisy z podróży do Chile znajdziesz TUTAJ.

Tagi
POWIĄZANE WPISY
2 komentarze
  1. Odpowiedz

    Magda

    14 grudnia 2014

    Dzielna dziewczynka 🙂

Zostaw komentarz:

Asia, Łukasz, Maja i Alicja Kasperek

Cześć! Jesteśmy rodziną, która nie wyobraża sobie życia bez podróży. Na co dzień mieszkamy i pracujemy na Śląsku. Staramy się uciekać od rutyny i codziennego pośpiechu, więc gdy to tylko możliwe, pakujemy plecaki i ruszamy w drogę. Odkąd pojawiła się Maja, podróżujemy wyłącznie w pełnym składzie, bo tylko wtedy podróż może być naprawdę udana! A jak to się zaczęło, przeczytacie na stronie "O nas".

Szukaj
Kategorie

Newsletter

Airbnb
Airbnb

Zarejestruj się i odbierz 100zł na pierwszy nocleg z Airbnb