Chile Świat

Atacama – czyli co robić na pustyni

-
4 stycznia 2015

Pustynia Atacama to przede wszystkim fantastyczne krajobrazy, które co krok zaskakują i onieśmielają. To jak wkroczenie w inny świat, który musimy od nowa poznać, pejzaże różnią się całkowicie od znanych nam widoków zieleni. To również idealne miejsce dla wszystkich poszukujących wyciszenia – dotąd nigdzie nie zaznaliśmy tak niezmąconej ciszy.

Droga z Calamy do San Pedro de Atacama

Droga z Calamy do San Pedro de Atacama

Droga z Calamy do San Pedro de Atacama

Aby dotrzeć do miejsc poza głównym szlakiem wycieczek, na lotnisku w Calamie wynajmujemy samochód – zupełnie nieprzystosowaną do pustynnych wertepów, ale za to z najniższej półki cenowej, miejską Kię Rio. Co prawda nawet wypożyczenie małego auta nie jest tutaj tanie, jednak po podliczeniu kosztów wycieczek, które musielibyśmy wykupić na miejscu cena nie wydaje się już tak wysoka. Do tego zyskujemy swobodę organizacji naszego czasu i niezależność, jaką sobie niezwykle cenimy w czasie podróży. Możemy również nocować poza przepełnionym turystami centrum San Pedro de Atacama.

Trasa Calama – San Pedro de Atacama wydaje się nie mieć końca – za oknami niezmiennie ten sam krajobraz pustynnego pustkowia. Po drodze minęliśmy raptem parę pojazdów i kompletnie żadnej najmniejszej wioski, stacji benzynowej czy nawet jakiegokolwiek żywego stworzenia. Im bliżej San Pedro de Atacama tym bardziej widok ulega zmianie, na horyzoncie pojawiają się pasma potężnych wulkanów w otoczeniu księżycowych skalistych wzgórz i przepaści. Droga staje się bardziej kręta a kolory przechodzą od bladej żółci po wulkaniczną szarość.

Mimo bardzo trudnych pustynnych warunków na Atacamie można znaleźć naprawdę przyzwoite miejsca noclegowe. Zamiast wypełnionego turystami San Pedro de Atacama wybieramy jego okolice, gdzie zatrzymujemy się w niewielkim pensjonacie prowadzonym przez sympatycznego i gadatliwego Chilijczyka, na którego pomoc mogliśmy liczyć właściwie o każdej porze dnia i nocy. Już pierwszego dnia Maja otrzymuje od gospodarzy zabawkę – jeden z wielu upominków, jakie dostanie w Chile.

Wulkan Lincanabur (5920m)

Teraz pozostaje kwestia rozplanowania krótkiego pobytu na pustyni. Właściwie co tak naprawdę można robić na Atacamie? Przed podróżą sami zadawaliśmy sobie to pytanie, na miejscu okazało się jednak, że trudne jest raczej dokonanie wyboru spośród wielu dostępnych opcji.

Nocna obserwacja nieba

Nasz pustynny numer jeden. Z dala od wielkich miast i na dużych wysokościach można obserwować bezchmurne i wręcz niewyobrażalnie rozgwieżdżone niebo. Miejsc do obserwacji nie trzeba specjalnie szukać, w naszym przypadku wystarczyło wyjść za ogrodzenie ośrodka w którym spaliśmy. W San Pedro de Atacama oferowane są również nocne wycieczki , których głównym punktem jest obserwacja nieba. Temat zasługuje na osobny wpis – więcej w artykule Kosmos. dosłownie!.

Laguna Chaxa (Salar de Atacama)

Bedąc w San Pedro, można wybrać się na kilkudniową wycieczkę do sąsiedniej Boliwii na największe solnisko świata – Salar de Uyuni. Niestety musieliśmy z niej zrezygnować z uwagi na ograniczoną ilość czasu i obawę o ewentualną chorobę wysokościową (szczególnie Mai). W zamian jednak udaliśmy się na solnisko Salar de Atacama, gdzie warta polecenie jest między innymi Laguna Chaxa.

Najlepiej dotrzeć tam o wschodzie słońca – wówczas w płytkich słonych jeziorkach brodzą całe stada flamingów. My dotarliśmy na miejsce później, a mimo to wciąż mieliśmy szansę podziwiać je na wolności z niewielkiej odległości. Mogliśmy swobodnie spacerować pomiędzy lagunami, fotografować do woli, a Maja bez przeszkód zbierać i porównywać kamyki – oprócz nas była tam zaledwie garstka zwiedzających.

Laguna Cejar

Korzystając z tego, że mieliśmy wynajęty samochód, w drodze powrotnej zboczyliśmy z drogi i odwiedziliśmy Lagunę Cejar i okoliczne słone jeziora. W pustynnym krajobrazie to rzadkość zobaczyć choćby kałuże, więc natknięcie się na większy zbiornik wodny w tym surowym otoczeniu było zaskakujące.

Tylko w jednym z jezior można było się kąpać a na jego brzegach leżał mięciutki drobny piasek. Właściwie nie trzeba było żadnych umiejętności pływackich by utrzymać się na powierzchni; wyporność wody była porównywalna do tej z Morza Martwego, dzięki bardzo wysokiemu stężeniu soli (nawet 28%!) . Niestety z powodu silnego, chłodnego, popołudniowego wiatru i równie niskiej temperatury wody nie zdecydowaliśmy się na kąpiel, pozostając raczej przy zabawach z Mają na płyciźnie.

Wokół San Pedro de Atacama – Toconao

Dużą frajdę sprawia nam zawsze zwiedzanie miejscowości poza głównym turystycznym szlakiem, sprawiających wrażenie zupełnie zwyczajnych i przeciętnych, gdzie obecność turysty budzi zaskoczenie. Takie było w naszym odczuciu Toconao. Na pierwszy rzut oka wydaje się wyludnioną wioską, ale gdy wejdziemy do przeciętnej miejscowej knajpy przekonamy się, że to tutaj – z dala od piekącego słońca, toczy się normalne życie. W centralnym punkcie po raz kolejny telewizor, domowy wystrój, dwa dania do wyboru i brak jakichkolwiek turystów. Do tego przemiłe panie z kuchni, które witają każdego ze szczerym uśmiechem na twarzy. Maja po spałaszowaniu swojej porcji obiadowej nie omieszkała pobiec na zaplecze kuchenne z radosnym piskiem, by po chwili znaleźć się już na rękach zauroczonej nią kucharki. Na pożegnanie Maja otrzymała od gospodyń knajpy osobliwą pamiątkę – figurkę skromnego miejscowego kościoła wykonaną z wulkanicznego pyłu.

Wąwóz Valle del Jere

Nawet na najsuchszej pustyni świata natura ma swoje sposoby by dać życie zielonym oazom. Jedna z nich zajmuje niemal cały wąwóz … i wydaje się wyrastać wręcz z niczego. Poza tym niesamowitym widokiem można również udać się na wspinaczkę śladem odkryć archeologicznych w tym regionie. Na Atacamie natknęliśmy się na wiele podobnych doskonale zachowanych śladów poprzednich cywilizacji.

Ciąg dalszy relacji TUTAJ.


Informacje praktyczne

Do San Pedro de Atacama dotarliśmy lecąc z Santiago do Calamy, a następnie wynajmując samochód – miejska Kia Rio w cenie ok. 250zł za dobę (tak, wynajem samochodu w tej części świata jest bardzo drogi).

W San Pedro de Atacama spędziliśmy 4 noce. Spaliśmy w Hostal Rincon de Quitor – fantastyczne miejsce, ok. 3km od miasteczka, z czystym sumieniem polecamy! Noclegi w innych miejscach znajdziesz na przykład korzystając z Booking.com.


Pozostałe wpisy z Chile znajdziesz TUTAJ.

Zachęcamy też do zapisania się do naszego newslettera.

Tagi
POWIĄZANE WPISY

Zostaw komentarz:

Asia, Łukasz, Maja i Alicja Kasperek

Cześć! Jesteśmy rodziną, która nie wyobraża sobie życia bez podróży. Na co dzień mieszkamy i pracujemy na Śląsku. Staramy się uciekać od rutyny i codziennego pośpiechu, więc gdy to tylko możliwe, pakujemy plecaki i ruszamy w drogę. Odkąd pojawiła się Maja, podróżujemy wyłącznie w pełnym składzie, bo tylko wtedy podróż może być naprawdę udana! A jak to się zaczęło, przeczytacie na stronie "O nas".

Szukaj
Kategorie

Newsletter

Airbnb
Airbnb

Zarejestruj się i odbierz 100zł na pierwszy nocleg z Airbnb