Chile Świat

Atacama – czyli co robić na pustyni – część 2

-
7 stycznia 2015

[Kontynuacja tematu. Część pierwszą relacji z Atacamy znajdziesz TUTAJ ]

Bardzo popularnym kierunkiem wycieczek na pustyni Atacama są najwyżej na świecie położone gejzery El Tatio. Można dostać się tam wykupując wycieczkę lub mając do dyspozycji terenowy samochód. Nasza Kia Rio z pewnością miałaby niemałe problemy na wyboistych kamiennych drogach, które często na większych wysokościach dróg właściwie nie przypominały. Wahaliśmy się więc co do opcji wykupienia wycieczki . Aby obejrzeć aktywne gejzery, na El Tatio trzeba być przed świtem; grupa musi wyruszyć więc w środku nocy (to było jeszcze do zaakceptowania). Jednak drugą kwestią, która budziła nasze obawy, to wysokość. Gejzery znajdują się 4300m nad poziomem morza – nie mieliśmy pewności jak organizm Mai zniesie po raz pierwszy taką wysokość, czy zareaguje chorobą wysokościową czy też poradzi sobie z mniejszą ilością tlenu bez większego kłopotu. A z wycieczką nie ma przecież opcji szybkiego powrotu czy chociażby zjechania nieco niżej.

Termy Puritama

Nie chcieliśmy niepotrzebnie ryzykować i wybraliśmy się do raczej mało popularnych wśród zorganizowanych grup term Puritama, na wysokości 3600m n.p.m. Większość trasy była nawet przyzwoita, ale im bliżej term, tym większe wzniesienia musiało nasze miejskie autko pokonać i czasem mieliśmy wątpliwości czy da radę. Gdy w końcu mieliśmy parking w zasięgu wzroku i wydawał się on być zaledwie kawałek od „głównej” drogi okazało się, że dopiero tutaj podwozie Kii się solidnie poobija. Aby zyskać dodatkowe milimetry i nie trzeć po wszystkich kamieniach, musiałam wysiąść i ostatni kawałek pokonać pieszo.

Cały czas obserwowaliśmy Maję, która akurat na tych największych wybojach prowadzących do Puritama spała w najlepsze. Na szczęście po przebudzeniu również nie wykazywała żadnych niepokojących objawów, więc mogliśmy spokojnie udać się na gorącą kąpiel w termach.

Puritama to pięć maleńkich jezior z ciepłą (33 stopnie) i krystalicznie czystą wodą. Mieliśmy je wszystkie niemal wyłącznie do naszej dyspozycji bo znów innych turystów można było wyliczyć na palcach jednej ręki.

San Pedro de Atacama

San Pedro de Atacama to główna baza noclegowa, skąd wyruszają wycieczki do największych atrakcji na pustyni. W ciągu dnia ulice miasteczka nie są jeszcze tak zatłoczone, za to wieczorem ruch staje się zdecydowanie większy, a spokojne dotąd uliczki ożywają.

San Pedro jest mieściną, którą możemy przejść wszerz i wzdłuż pewnie w niecałą godzinę. Posiada mały, ale urokliwy ryneczek zaraz obok skromnego kościółka zbudowanego z suszonej na słońcu cegły i drewna kaktusów cordón. Można również poświęcić nieco czasu na wizytę w Muzeum Archeologiczne aby dowiedzieć się nieco więcej o poprzednich mieszkańcach tych terenów, ich zwyczajach i sposobach na przeżycie w surowym pustynnym klimacie.

A gdy zmęczy nas palące słońce można odetchnąć w jednej z licznych knajpek, gdzie w ofercie jest zawsze doskonała wołowina i świeże ryby. Porcje na jedną osobę starczą by apetyt zaspokoiły nawet dwie więc nasze obiady kończyły się często prośbą o zapakowanie jedzenia na wynos. Z kolei Maja będąc jak zwykle w centrum uwagi mogła liczyć na gratisową porcję zupy, którą nie pogardziła nawet mając jeszcze obok słuszną porcję drugiego dania.

 

Pukara de Quitor

Nieopodal naszej kwatery na Atacamie znajdowały się ruiny XII-to wiecznego kamiennego fortu górującego nad San Pedro de Atacama. Z początku sądziliśmy, że spędzimy tutaj zaledwie godzinę lub dwie, nie do końca przekonani czy znajdziemy tutaj coś ciekawego poza samymi murami. Jednak gdy wspięliśmy na pierwsze ze wzgórz okazało się, że możemy stamtąd podziwiać niesamowitą panoramę San Pedro, które wydawało się wręcz mizerną osadą maleńkich domków na ogromnej pustynnej połaci. Miejscowy przewodnik krótko opowiedział nam historię Pukara de Quitor a następnie stanął nad przepaścią i zaczął wygrywać melodie na flecie. Po raz kolejny byliśmy jedynymi turystami na miejscu.

Nieco dalej głównej fortyfikacji znajdowała się trasa na kolejne kamieniste wzgórze skąd, rozpościerały się jeszcze bardziej zapierające dech w piersiach widoki. Na górze słychać było jedynie świst wiatru.

Zatem nawet na najsuchszej pustyni świata nie sposób się nudzić. Nasza krótka lista nie wyczerpuje w żaden sposób możliwości organizacji czasu na pustyni. Odpuściliśmy sobie Valle de la Luna (Dolinę Księżycową) zniechęceni widokiem szeregu zapakowanych turystami minibusów, które codziennie o tej samej porze udają się tam na obserwację zachodu słońca. Nie mieliśmy ochoty zwiedzać Doliny w tłumie, a podobno to właśnie zachód słońca jest najlepszą porą na wizytę w Dolinie Księżycowej.

Ciekawa jest również możliwość spróbowania swoich sił w sandboardingu, z której w ostateczności zrezygnowaliśmy na rzecz innych atrakcji. Nie odwiedziliśmy obszarów przygranicznych i nie byliśmy we wszystkich polecanych w okolicach San Pedro. Oczywiście można wszystko jakoś pogodzić i być w tych wszystkich miejscach nawet mając na to zaledwie trzy dni, ale może lepiej odjechać z uczuciem niedosytu i ogromną chęcią powrotu w przyszłości, niż zaliczać w pośpiechu wszelkie możliwe atrakcje.


Informacje praktyczne

Do San Pedro de Atacama dotarliśmy lecąc z Santiago do Calamy, a następnie wynajmując samochód – miejska Kia Rio w cenie ok. 250zł za dobę (tak, wynajem samochodu w tej części świata jest bardzo drogi).

W San Pedro de Atacama spędziliśmy 4 noce. Spaliśmy w Hostal Rincon de Quitor – fantastyczne miejsce, ok. 3km od miasteczka, z czystym sumieniem polecamy! Noclegi w innych miejscach znajdziesz na przykład korzystając z Booking.com.


Pozostałe wpisy z Chile znajdziesz TUTAJ.

Zachęcamy też do zapisania się do naszego newslettera.

 

Tagi
POWIĄZANE WPISY
3 komentarze
  1. Odpowiedz

    katarzynakopacz

    21 stycznia 2015

    Wspaniała relacja, piękne zdjęcia!

    • Odpowiedz

      Łukasz Kasperek

      24 stycznia 2015

      Dzięki Kasia!

Zostaw komentarz:

Asia, Łukasz, Maja i Alicja Kasperek

Cześć! Jesteśmy rodziną, która nie wyobraża sobie życia bez podróży. Na co dzień mieszkamy i pracujemy na Śląsku. Staramy się uciekać od rutyny i codziennego pośpiechu, więc gdy to tylko możliwe, pakujemy plecaki i ruszamy w drogę. Odkąd pojawiła się Maja, podróżujemy wyłącznie w pełnym składzie, bo tylko wtedy podróż może być naprawdę udana! A jak to się zaczęło, przeczytacie na stronie "O nas".

Szukaj
Kategorie

Newsletter

Airbnb
Airbnb

Zarejestruj się i odbierz 100zł na pierwszy nocleg z Airbnb