Malezja

Cameron Highlands

-
22 stycznia 2017

Im bliżej Cameron Highlands, tym więcej górskich zakrętasów, pokonywanie których malezyjskim autobusem może naznaczyć ostatni odcinek podróży dokuczliwymi mdłościami. Na widok truskawkowych billboardów można w końcu odetchnąć z ulgą – to znak, że cel jest już niedaleko. Szczelnie przykryte zielenią wzgórza poza nietypowymi dla tej szerokości geograficznej plantacjami kryją jeszcze więcej ciekawostek.

Powitanie

W Cameron Highlands panuje truskawkowe szaleństwo. Ogromne plastikowe truskawki witają podróżnych na obrzeżach miasta, na przydrożnych straganach króluje truskawkowy motyw – od parasoli przez zabawki po kapcie. Dla nas truskawki oczywiście nie są niczym nadzwyczajnym, jednak w tamtych szerokościach geograficznych są dość rzadko spotykane. Truskawkowe uprawy są starannie pielęgnowane, każda roślinka ma swoje miejsce w osobnej doniczce  i odpowiednią ochronę przed niszczącą siłą deszczu. Farmy są jednocześnie miejscem licznych spotkań rodzinnych z truskawkowymi deserami w tle.

W drogę po więcej

Cameron Highlands to miasto, które nie wyróżnia się niczym szczególnym. Wciśnięta między okoliczne wzgórza miejscowość wydawała się nieco ospała, ruch skupiał się wokół dwóch dużych sklepów i kilku restauracji przy głównej ulicy. Po pierwszym leniwym dniu mieliśmy apetyt na dużo więcej. Kilkudniowy trekking po górach z trzylatką i ciężarną nie wchodził w rachubę. Alternatywą były wycieczki oferowane przez miejscowe biura. W porównaniu z organizacją podobnych na własną rękę były również o wiele tańsze.

Przystanek: wzgórza herbaciane

Herbaty z Cameron Highlands można znaleźć na półkach wielu marketów w całej Malezji. Jednak to nie to samo, co wypicie świeżego naparu w sąsiedztwie herbacianych wzgórz, skąd bierze on swój początek. Bardzo miło jest także przespacerować się herbacianymi labiryntami.

Przystanek: Omszały Las (Mossy Forest)

Nazwa tego miejsca jest równie tajemnicza, jak panująca w nim atmosfera. Kiedy omszałe drzewa, liany, gigantyczne paprocie spowija mgła można poczuć się jak w bajkowej krainie. Wszędobylski mech ma wiele odcieni zieleni i jest mięciutki jak dywan. Podczas spaceru przewodnik nie pozwala nam jednak zapomnieć, że dżungla to niebezpieczne miejsce. Wskazuje rośliny, które pomagają chronić się przed komarami, opowiada o tych trujących jak i takich, z których można uzyskać zdatną do picia wodę.

Przystanek: Farma Motyli

Na zakończenie wycieczki wybrano wizytę na farmie motyli. Nazwa okazała się nie do konca precyzyjna, gdyż poza motylimi okazami na rzeczonej farmie można było odnaleźć sporo ciekawych pajęczaków, jaszczurek, wężów. Na widok podekscytowanej Mai zaglądającej z ciekawością w każdy kąt, osoba z obsługi zaczęła ochoczo wyciągać dla niej mieszkańców klatek i terrariów. Spośród nich najbardziej przypadł jej do gustu jaskrawozielony wąż i „bransoletka” z krocionoga.

Do Cameron Highlands warto się wybrać z jeszcze jednego, istotnego powodu. Tutaj możemy liczyć na to, że uciekniemy na chwilę od tropikalnego skwaru i ochłodzimy się rześkim górskim powietrzem.


Poprzednie wpisy z Malezji:

Tagi
POWIĄZANE WPISY
Asia, Łukasz, Maja i Alicja Kasperek

Cześć! Jesteśmy rodziną, która nie wyobraża sobie życia bez podróży. Na co dzień mieszkamy i pracujemy na Śląsku. Staramy się uciekać od rutyny i codziennego pośpiechu, więc gdy to tylko możliwe, pakujemy plecaki i ruszamy w drogę. Odkąd pojawiła się Maja, podróżujemy wyłącznie w pełnym składzie, bo tylko wtedy podróż może być naprawdę udana! A jak to się zaczęło, przeczytacie na stronie "O nas".

Szukaj
Wpisy wg daty
Airbnb
Airbnb

Zarejestruj się i odbierz 100zł na pierwszy nocleg z Airbnb

Newsletter

Znajdziesz nas również na: