-
26 marca 2015

Jak dobrze nie mieć sztywnego planu podróży! Możemy dowolnie decydować gdzie i kiedy będziemy korzystając na przykład z porad  bardziej zorientowanych w okolicznych atrakcjach couchsurfingowych gospodarzy. Opisywane przez nich w samych superlatywach Al Ain wydaje się być interesującym miejscem na mapie Emiratów więc bez zastanowienia pakujemy plecak, nosidło i ruszamy w drogę.

Nasza mała miłośniczka wszelkich środków transportu jest podekscytowana perspektywą kolejnej przejażdżki autobusem. Można pozaczepiać współpasażerów, powygłupiać się, gapić w okno co chwila zadając pytanie „Co to jest?” lub wydając okrzyki zachwytu na widok wydm, palm czy mijających nas samochodów. Te błahe zajęcia mogą być jednak naprawdę męczące – Maja szybko zasypia i budzi się dopiero w centrum Al Ain, 160km od Abu Dhabi.

Wielbłądzi (i nie tylko) targ

Obiecaliśmy Mai wielbłądy więc wsiadamy do pustego autobusu miejskiego i jedziemy na targ wielbłądów. Oprócz nas na miejscu nie ma żadnego turysty ani zainteresowanych kupnem lokalnych mieszkańców. Od razu budzimy zainteresowanie sprzedawców, którzy podrywają się ze swoich legowisk w cieniu i chętnie się z nami witają. Oczywiście ich uwaga skupiona jest przede wszystkim na Mai, machają jej, wołają i chcą brać na ręce. Mimo, że nie mamy najmniejszego zamiaru kupić żadnego ze zwierząt zapraszają nas do swoich zagród i przyprowadzają najlepsze okazy wielbłądów czy też małych kózek.

Jest upalnie a targ jest tak rozległy (oprócz zwierząt można tutaj kupić wszelkiego rodzaju karmę dla zwierząt), że do najbliższego postoju taksówek trzeba pokonać spory dystans. Zatrzymujemy pierwsze przejeżdżającego pickupa , którego kierowca bez dłuższego namysłu proponuje, że nas tam podrzuci. Pakujemy się więc w trójkę na przednie siedzenie pasażera blokując możliwość zmiany biegów. Dla kierowcy to jednak żaden problem – dusząc samochód na drugim biegu dowozi nas na miejsce i z uśmiechem żegna.

Atrakcje Al Ain

Czas dostać się do centrum Al Ain – na targu straciliśmy już dużo czasu angażując się w rozmowy ze sprzedawcami. Jednak zamiast do tradycyjnie pojmowanego znaczenia centrum miasta (city centre) taksówkach zawozi nas do shopping centre przekonując, że to właśnie jest przecież centrum Al Ain. W końcu docieramy, tam gdzie planowaliśmy choć wydawało się, że kierowcy sprawiło to niemałą trudność.

Miasto jest bardzo przyjemne, mimo swojej wielkości (drugie największe w emiracie Abu Dhabi) jest zaskakująco spokojnie, cicho i czysto, a zabudowa jest zdecydowanie skromniejsza w porównaniu z Abu Dhabi.  W Al Ain jest mnóstwo miejsc wartych odwiedzenia, między innymi: pałac Szejka Zayeda, oaza w sercu miasta, fort Al Jahili, zoo, czy park Mubazzarah. Nam niestety udało się zobaczyć zaledwie kilka z nich; kilka godzin to zdecydowanie za mało.

Oaza i facet z sierpem

W drodze na dworzec autobusowy postanawiamy skrócić sobie drogę i przejść przez miejską oazę – gęsto porośniętą palmami zieloną częścią miasta, gdzie można poruszać się jedynie wyznaczonym szlakiem ścieżek. Szybko tracimy jednak orientację w tym labiryncie skrętów w lewo i prawo, zamiast do wyjścia trafiamy na jakąś zamkniętą na kłódkę bramę. Ściemnia się, a my nie potrafimy znaleźć drogi powrotnej, w oazie żadnej żywej duszy. Na szczęście pojawia się jakiś mężczyzna, gdy się do nas zbliża zauważamy sierp w jego prawej dłoni – zapewne oazowy ogrodnik. Pytamy go o drogę a ten właściwie bez słowa każe nam iść za sobą i po 10 minutach intensywnego marszobiegu (pan wyjątkowo szybko się poruszał, nawet jak na standardy Łukasza) trafiamy do wyjścia. Ogrodnik zaś uśmiecha się do nas i odchodzi w przeciwnym kierunku.

Również przypadkowo napotkany Hindus z chęcią prowadzi nas skrótami na dworzec autobusowy opowiadając po drodze o swojej rodzinie. Niesłusznie podejrzewamy jakikolwiek przejaw pomocy jako interesowny lub mający złe intencje – okazuje się, że nikt w zamian niczego od nas nie żąda a zwykłe podziękowanie w zupełności wystarcza. W ciągu kolejnych tygodni stopniowo uczymy się wyzbywać tej podejrzliwości i nieufności przywiezionej z Polski…

Tagi
POWIĄZANE WPISY
2 komentarze
  1. Odpowiedz

    plan podrozy

    26 marca 2015

    Targ wielbłądzi jest genialny. My od początku mieliśmy go w planie, choć opisy z przewodnikach i na forach raczej odradzają, opisując go jako nudny. My się pod taką opinią nie podpisujemy. http://planpodrozy.com.pl/2015/01/w-drodze-do-omanu-cz-1/

    • Odpowiedz

      Łukasz Kasperek

      26 marca 2015

      Na nas też zrobił wrażenie – zupełnie inny świat i coś czego zupełnie nie spodziewaliśmy się doświadczyć w Emiratach, szczególnie dopiero co przyjeżdżając z Abu Dhabi. Świetne macie zdjęcia z tego targu, zresztą nie tylko te 😉

Zostaw komentarz:

Asia, Łukasz, Maja i Alicja Kasperek

Cześć! Jesteśmy rodziną, która nie wyobraża sobie życia bez podróży. Na co dzień mieszkamy i pracujemy na Śląsku. Staramy się uciekać od rutyny i codziennego pośpiechu, więc gdy to tylko możliwe, pakujemy plecaki i ruszamy w drogę. Odkąd pojawiła się Maja, podróżujemy wyłącznie w pełnym składzie, bo tylko wtedy podróż może być naprawdę udana! A jak to się zaczęło, przeczytacie na stronie "O nas".

Szukaj
Kategorie

Newsletter

Airbnb
Airbnb

Zarejestruj się i odbierz 100zł na pierwszy nocleg z Airbnb